Jest lekki, nawilża bez przetłuszczenia. Zawartość ekstraktu z psianki słodkogórz to jego atut – 3% to już dużo, psianka ma bardzo silne działanie. Roślinę tę niełatwo wypatrzeć latem, jej liany owijają się wokół innych roślin na podmokłych, bagiennych terenach. Jesienią, gdy błyszczą jej krwistoczerwone owoce, jest znacznie łatwiej. Chociaż ma trochę nieprzyjemny, psi zapach (spokojnie, w kremach ginie), to uważam ją za jedną z ważniejszych roślin kosmetycznych i chętnie zapuszczam się po nią na bagna. A najczęściej w pracy, przy okazji innych „czynności służbowych” zrywam ją i wracam do domu z pełnymi kieszeniami psiankowych lian. Zawarte w niej saponiny czynią skórę miękką, pulchną, poza tym usprawniają wnikanie innych, cennych substancji. Do tego w psiance są roślinne sterydy, łagodzące odczyny zapalne i alergiczne. Dodana do szamponów, powoduje, że włosy są sypkie, lekkie.

Psianka słodkogórz

Źródło zdjęcia – Wikipedia

Przepis krok po kroku:

 

Faza A:

16 % olej z pestek brzoskwini (można w połowie zastąpić olejem kokosowym)

2% masło shea

1% wosk pszczeli

1% lanolina (można pominąć)

5% emulgator Olivem

Faza B:

33% macerat nagietkowy na wodzie destylowanej

30% hydrolat borowinowy

0,5% alantoina

Faza C:

4% kwas hialuronowy 1%

3% ekstrakt z psianki

2% mleczko pszczele w glicerynie

0,5% glukonolakton

1% aloes (zatężony 100-krotnie)

1% wit. E + konserwant DHA BA + olejek eteryczny

Składniki podaje w procentach – dzięki czemu łatwo przeliczysz sobie wagowo na potrzebną ilość. Dla 100g 1%=1g itp. Ze 100g wychodzi nieco ponad 100ml.

Jeśli pierwszy raz robisz krem – koniecznie przeczytaj najpierw ten wpis: Podstawowy przepis na krem – krok po kroku

Wyparzamy lub dezynfekujemy wszystkie potrzebne akcesoria do zrobienia kremu (garnek, zlewki, łyżeczki do mieszania, słoiczek na krem).

W kąpieli wodnej podgrzej składniki faz A i B w oddzielnych zlewkach. Woda powinna mieć temperaturę ok. 60-65 stopni. Obie fazy osiągną taką temperaturę, tłuszcze z woskiem i emulgatorem się rozpuszczą – wyciągamy zlewki z kąpieli wodnej. Teraz do akcji wkracza mikserek-spieniacz do mleka. Taki ze sprężynką. Zacznij miksować tłuszcze, powoli dolewając fazę B. Miksujesz z przerwami tak długo, aż krem osiągnie temperaturę ok. 40 stopni. Wtedy można dodać składniki wrażliwe na ciepło – czyli fazę C. Po każdym z nich miksuj dokładnie, aby wszystkie fazy dobrze się połączyły. Na koniec dodaj konserwant DHA BA (8 kropli na 50ml kremu) oraz olejek eteryczny – wystarczy kilka kropli. Jakie olejek wybrać? Weź taki, którego zapach lubisz. Możesz zmieszać kilka olejków (ja tak lubię robić) – mieszanina często pachnie zupełnie inaczej, niż możnaby się spodziewać. Odradzam tylko olejki cytrusowe – są fotouczulające.

Ciepły krem przełóż do słoiczka, odczekaj do jutra i gotowe! trwałość to ok. pół roku.

Co zrobić, gdy nie masz jakiegoś składnika?

Nie ma tragedii, po prostu otrzymasz krem o innym działaniu. Hydrolat borowinowy możesz zastąpić innym hydrolatem. Można użyć innego emulgatora, w dawce zgodnej ze wskazaniami producenta. Konserwant jest konieczny, bez niego krem będziesz musiała trzymać w lodówce i to tylko góra dwa tygodnie. Polecam DHA BA – jest też inny, akceptowany przez organizacje ekologiczne konserwant – GSB, ale mnie on podrażnia (choć nie mam w ogóle wrażliwej cery), więc nie stosuję. W razie pytań – śmiało pisz w komentarzach. Miłego smarowania!