Borowina – moje czarne złoto

Miałam szczęście urodzić się tuż obok największych i najcenniejszych złóż borowiny w Europie środkowej. Dzisiaj mieszkam na drugim końcu Polski, ale mama przesyła mi pocztą czarne borowinowe złoto.
Co to w ogóle jest borowina? To taki przedwieczny torf, który dojrzewał w specjalnych warunkach, by stać się leczniczym cudem. Jej właściwości są nie do przecenienia. Poprawia ukrwienie skóry, aktywuje wymianę materii w komórkach skóry, pobudza metabolizm komórek skóry, wzmaga procesy detoksykacji skóry, nawilża, poprawia warunki termiczne skóry, reguluje gospodarkę wodno-elektrolitową skóry. Działa przeciwbakteryjnie. Stymuluje układ odpornościowy skóry. Oczywiście to, czy tak dobroczynnie działa w kosmetykach zależy od zawartości ekstraktu borowiny w kosmetyku. Mała zawartość nie przynosi oczekiwanych efektów. Borowina pobudza procesy życiowe cebulek włosowych. Stymuluje włosy do wzrostu. Borowina doskonale usuwa krwiaki, siniaki i obrzęki na skórze twarzy, pod oczami, na wargach.

Borowina w kremie

Lubię używać hydrolatu borowinowego jako podstawy do tworzenia kosmetyków. W niczym nie przypomina on czarnego błotka – jest przejrzysty niczym woda i pięknie pachnie. To zdecydowanie mój ulubiony naturalny zapach. Połączenie świeżego siana, lekko dymno-owocowy aromat lata. Z czasem ten zapach zmienia się w kierunku coraz słodszego. W kosmetykach niestety raczej ginie i tylko w kremach bez dodatków zapachowych można się nim rozkoszować. Takim kremem aktualnie smaruję się na noc – jest mocno nawilżający, silnie odżywczy. Skwalan (100% z oliwy, akcpetowany przez Ecocert olej, kompatybilny z ludzkim sebum), olej jojoba, migdałowy, avocado i z pestek dzikiej róży (też ekologiczne oczywiście) no i rzecz jasna borowinka… Plus kilka innych składników odpowiedzialnych za nawilżenie i odżywienie (ekstrakt z bursztynów, kwas hialuronowy, alantoina, pantenol, aloes). Ziół do niego nie dawałam – żeby nie przytłumiły tego upajającego zapachu borowiny

Cóż to takiego ten skwalan?

Na stronie sklepu ZSK przeczytamy o skwalanie:

Dopuszczony przez EcoCert surowiec w 100% otrzymywany z oliwy z oliwek. Skwalan – wyjątkowy olej jest składnikiem ludzkiego sebum, ochronnej warstwy tłuszczowej naszej skóry. Zalecany do pielęgnacji skóry suchej, odwodnionej, delikatnej, wrażliwej, alergicznej. Olej jest bardzo lekki, po aplikacji szybko się wchłania i nie pozostawia uczucia tłustości tylko nawilżenia i wygładzenia. Uzupełnia braki w warstwie lipidowej naskórka.

Skwalan naturalnie występuje w naszej skórze, jest składnikiem ludzkiego sebum (ochronnej warstwy tłuszczowej) w ilości do 10%. Skwalan charakteryzuje się silnymi właściwościami nawilżającymi i regeneracyjnymi – uszczelnia, odbudowuje płaszcz lipidowy, przedłuża działanie antyoksydantów – witaminy E, A czy koenzymu Q10. Wraz z wiekiem zmniejsza się ilość skwalanu w skórze.
Skwalan z oliwy z oliwek zalecany jest do stosowania w kosmetykach:
  • dla cery dojrzałej
  • do pielęgnacji cery trądzikowej (redukuje przebarwienia, blizny potrądzikowe)
  • nawilżających
  • do pielęgnacji skóry podrażnionej, po opalaniu
  • dla osób o skłonnościach alergicznych
  • do pielęgnacji skóry atopowej i z egzemą
  • do pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu, ust czy też przesuszonej skóry dłoni

Jest to jeden z droższych tłuszczów, ale całkowicie wart swojej ceny.
Jak zrobić krem? Dla początkujących instrukcja krok po kroku jest tu: http://mannazziemi.pl/index.php/2017/02/01/jak-zrobic-krem/

 

Faza A:

15% skwalan z oliwy z oliwek
8% olej migdałowy
6,5% emulgator Olivem
1% wosk pszczeli0,5% lanolina

Faza B:

57% hydrolat borowinowy

Faza C:

2% mleczko pszczele
2% olej z dzikiej róży
2% ekstrakt z bursztynu (pół na pół kokosowy i etanolowy)
2% kwas hialuronowy
1% pantenol
1% masło avocado
1% olej jojoba
0,5% wit. E

konserwant DHA BA (8-10 kropli na 50 ml kremu)

 

W kąpieli wodnej podgrzej w oddzielnych zlewkach fazy A i B. Po osiągnięciu 65 stopni i rozpuszczeniu tłuszczów, wlej do nich fazę wodną i miksuj spieniaczem.

I uwaga: w miarę schładzania się kremu, ale zanim osiągnie 40 stopni, dodaj masło avocado. Jest ono zbyt gęste i z natury grudkowate, by dodać je na samym końcu – pozostawi w kremie wtedy nieprzyjemną ziarnista konsystencję. A z drugiej strony szkoda jego właściwości, żeby topić je razem z woskiem.
Po dodaniu masła avocado, miksuj dalej. A gdy krem będzie tylko trochę cieplejszy od ciała, dodaj po jednym resztę składników. Przełóż do słoiczka i daj mu odpocząć do następnego dnia.
Jego trwałość to pół roku.

PS w tym kremie nie ma żadnych olejków eterycznych – ponieważ uwielbiam zapach hydrolatu borowinowego i nie chciałam go przytłumić. Jeśli masz jednak ochotę – możesz dodać ulubione olejki.
PS2 to mój ulubiony krem do twarzy na noc!