Sosna zwyczajna (Pinus sylvestris L.) to drzewo ze wszech miar praktyczne – radzi sobie wszędzie. Jest gatunkiem pionierskim, zasiedla zarówno bardzo ubogie, piaszczyste ziemie, jak i podmokłe, bagienne torfowiska. W dodatku jest praktyczna z zielarskiego punktu widzenia – w zasadzie każda jej część jest użytkowa i o każdej porze roku  możemy zrobić z niej użytek dla naszego zdrowia i piękna. Jest to też nasze najpospolitsze polskie drzewo – w lasach stanowi około 2/3 wszystkich gatunków. Ponad połowa drzew w lasach Polski to sosny! Ale nie tylko w lesie ją znajdziemy – z niebywałą szybkością porasta różnego rodzaju nieużytki i opuszczone tereny.

skąd w Polsce tyle sosny?

W lasach mamy ją nawet tam, gdzie powinny rosnąć buki i dęby. Dlaczego jest jej więcej, niż powinno?
Żeby odpowiedzieć sobie na to pytanie, trzeba sięgnąć do historii. Większość naszych sosen ma około 50-70 lat. Pochodzą z masowych zalesień powojennych. W pierwszych latach po wojnie starano się jak najszybciej przywrócić zniszczone połacie lasu.
Tuż po II wojnie światowej lesistość Polski wynosiła tylko 20,8%. Oznacza to, że tylko 1/5 kraju była pokryta lasem. Chcąc szybko zabliźnić powojenne rany w lasach i borach, sadzono sosnę. Nie potrzebuje ona specjalnych warunków by urosnąć – da radę bez okapu drzew rodzicielskich, niestraszne jej słońce, czy susza. Dlatego dobrze nadawała się do zalesiania jednorazowo dużych powierzchni. A takie właśnie zalesienia prowadzono – do 1970 r. lesistość Polski wzrosła z 20,8% do 28%. Przybyło ponad 20 tysięcy kilometrów kwadratowych lasu!

 

Praktyczne zalety sosny (szybki wzrost, umiejętność dopasowania do różnych warunków) przesądziły o tym, że to właśnie ona została wybrana do naprawy wojennych zniszczeń w lasach. Wiedza wtedy była na nieco niższym poziomie niż dzisiaj, środki, którymi dysponowano – również. Dzisiaj już umiemy klasyfikować zbiorowiska roślinne; wiemy, że na niektórych siedliskach rosnąć powinny ciężkonasienne drzewa liściaste. Dlatego monokultury sosnowe, symbol powojennego odrodzenia, powoli zastępowane są różnogatunkowymi lasami. Pod okapem sosen podsadza się młode drzewka liściaste – gdy sosny osiągną wiek rębności, te młode podsadzenia będą stanowiły podwaliny przyszłego lasu. Z roku na rok w Polsce przybywa więc dębów, buków, grabów i innych gatunków związanych z żyźniejszymi siedliskami. Dzisiaj lesistość kraju wynosi już około 30% i powoli, ale stale rośnie. Mamy coraz więcej lasów, coraz bardziej zróżnicowanych i coraz starszych. Średni wiek lasów również rośnie.

zimowy sosnowy lasek
sosny wzdłuż drogi

Ale sosny nigdy nam nie zabraknie

Lasy zajmują w Polsce fragmenty mniej żyzne. Tam, gdzie ziemia jest urodzajna, już kilkaset lat temu wykarczowano las pod pola uprawne, wsie i miasta. W związku z tym mamy w lasach duży udział siedlisk borowych, czyli piaszczystych i ubogich. Choć sosna powoli ustępuje z miejsc żyznych – to na borach będzie niepodzielną królową już zawsze. Dlatego warto ją bliżej poznać, nauczyć się wykorzystywać dla siebie i polubić – w końcu to drzewo, które zna mieszkaniec każdego krańca Polski – jedynie w Bieszczadach jej nie spotkamy (w górnych partiach lasu). Poza Polską zasiedla większość Eurazji, jest więc gatunkiem pospolitym w szerokim tego słowa znaczeniu.

Jak rozpoznać, że to właśnie sosna?

jak wyglądaja igły sosny
szyszka sosny

Jeśli stoisz daleko – przyjrzyj się korze. Dolna połowa pnia jest brązowa z lekko brunatnym odcieniem. Ale górna część, odczubowa, jest pokryta cienką, pomarańczową korą.

Podejdź bliżej, przyjrzyj się igłom. Sosna zwyczajna ma zawsze igły skupione po dwie sztuki w pęczku. Ich długość przypomina mniej więcej mały palec kobiecej dłoni.

A jeśli chcesz mieć 100% pewności – poszukaj pod drzewem szyszek i porównaj z tymi na zdjęciu.

Sosna zimą – co zbierać?

Przede wszystkim można zbierać igły, żywicę i pączki sosny. Wiosną przyjdzie czas na młode pędy i kwiatostany.

 

10 powodów, dla których warto nazbierać sosnowych igieł:

  1. Podnoszą odporność. Igły sosny są bogate w wit. C, która pomaga walczyć z przeziębianiami. To popularne lekarstwo wśród ludów Syberii, skorzystajmy z niego też i my. Wystarczy garstkę igieł pokroić, zalać wrzątkiem i zaparzać 20 minut. Odświeżająca i wzmacniająca herbata gotowa!
  2. Są dobre dla wzroku. Są źródłem wit. A i innych karotenoidów wspomagających nasze oczy. Regularne picie sosnowej herbatki pomaga zwalczać zwyrodnienie plamki żółtej oraz inne dolegliwości wzroku związane z wiekiem.
  3. Pielęgnują skórę. Sosnową herbatkę możesz wykorzystać jako tonik. Ma działanie przeciwzapalne i antybakteryjne, dzięki czemu zapobiega zmianom trądzikowym. Działa ściągająco, zmniejsza pory i lekko napina skórę, wygładzając drobne zmarszczki.
  4. Łagodzą problemy ze skórą głowy. Osoby, które borykają się z łupieżem i swędzeniem skóry głowy powinny spróbować przemywać głowę mocnym sosnowym naparem. Można stosować jako płukankę po myciu włosów.
  5. Są silnym antyoksydantem. Dzięki temu pomagają opóźniać procesy starzenia spowodowane ekspozycją skóry na promieniowanie UV. Poza tym wit. C wspomaga syntezę kolagenu, który utrzymuje skórę jędrną. W tym celu warto pić zarówno herbatkę z igieł, jak i używać jej jako toniku.
  6. Pomagają pozbyć się zalegającej flegmy i problemów z górnymi drogami oddechowymi. Znowu zalecam picie herbatki i płukanie nią gardła. Działa lekko wykrztuśnie, usprawnia oczyszczanie dróg oddechowych z wydzielin, także pomaga w chorych zatokach.
  7. Podnoszą ilość czerwonych krwinek. Ważne dla osób z anemią.
  8. Terpentyna ekstrahowana z sosnowych igieł jest od dawna stosowana jako środek przeciwbólowy. Zrób nalewkę: pokrojone igły zalej najlepszej jakości alkoholem 40%, po miesiącu odcedź. Smaruj chore stawy i inne miejsca, masując aż do ustąpienia bólu.
  9. Są świetnym dodatkiem do mydła. Pokrojone igły zalej olejem, np. z pestek winogron. Po miesiącu otrzymasz macerat olejowy, doskonały jako baza do mydła. Nada się również do odżywki do włosów, albo kremu do stóp. Ogranicza Cię tylko wyobraźnia!
  10. Można zrobić pyszne ciasteczka z sosnowymi igłami – przepis TUTAJ

Żywica sosnowa

to bardzo interesująca substancja – ktoś kiedyś połączył fakt, że drzewo leczy żywicą rany z pomysłem użycia jej na ludziach… i tak się zaczęło. Żywiczne maści, mydła i inne smarowidła – to krynica możliwości. O pięknym jej zapachu nie wspomnę!
Żywica ma działanie antyseptyczne. Jest bogata w olejki eteryczne, flawonoidy, garbniki, witaminy i wiele innych cennych substancji. Właśnie teraz jest czas, aby przygotować sobie maść z żywicy – przepis TUTAJ. Pomoże ona w oparzeniach, trudno gojących ranach, odleżynach, ale też odżywi i zrelaksuje. Natarcie klatki piersiowej pomoże przy katarze i kaszlu. Świetnie sprawdzi się na ukąszenia owadów i bolące mięśnie oraz stawy. Zregeneruje zniszczone mrozem dłonie. Słowem – niezbędna w każdym domu 🙂

Warto też zrobić sobie macerat żywiczny w medium oleju, np. kokosowego. Kawałki żywicy zalewamy olejem w słoiku i umieszczamy na kilka tygodni w ciepłym miejscu (np. na kaloryferze). Taką żywicę można zalewać kilka razy i w razie potrzeby używać, np. do mydeł.

 

A pączki?

Zbieramy je późną zimą i na przedwiośniu. Ale zrywajmy mądrze – zamiast ogołocić sosnę z wszystkich pączków, lepiej zbierać je po trochu z wielu drzew.  W ten sposób minimalizujemy straty. To ważne, bo z pączków rozwiną się nowe gałązki. Pozbawiając sosnę pączków – sprawimy, że z tego miejsca nowy pęd już nie urośnie. Pod żadnym pozorem nie wolno zrywać szczytowego pączka, tego na samym wierzchołku (z młodych drzew, bo na starszych to raczej niemożliwe). W nim znajduje się stożek wzrostu, dzięki któremu sosna pnie się prosto do nieba, zamiast krzaczyć się niczym bonsai.

 

Dlaczego warto nazrywać sobie pączków sosny?

Tak pisze dr. Różański:

Spirytusowe, eterowe i olejowe wyciągi z pączków sosny upłynniają zalegająca wydzielinę śluzową w układzie oddechowym, wzmagają odruch migawkowy nabłonka, osuszają oskrzela i mają wpływ odkażający oraz rozszerzający drogi oddechowe oraz pobudzający na oddychanie. Wzmagają krążenie krwi, rozgrzewają, zwiększają wydzielanie moczu i potu, zmniejszają gorączkę. Działają też wyraźnie żółciopędnie i rozkurczowo na układ żółciowy. Wcierane w skórę pobudzają miejscowo ukrwienie, aktywują reakcje immunologiczne, pobudzają fagocytozę, zmniejszają odczuwanie bólu.”

Najcenniejsze substancje pączków sosny to związki lotne, które szybko odparowują, dodatkowo większość nie rozpuszcza się w wodzie. Chcąc przygotować napar z pączków sosny, najlepiej najpierw je rozdrobnić i zwilżyć alkoholem (np. rumem). Parzyć trzeba koniecznie pod przykryciem, aby cenne związki nie uciekły, maksymalnie 10 minut. I pić szybko, jeszcze gorące.

Dobrym ekstrahentem jest gorące mleko – przy posłodzeniu miodem powstaje całkiem smaczny leśno-żywiczny napój. A dodatek propolisu zwiększy siłę działania tego specyfiku. Ponadto taki napój szybciej przedostaje się do limfy, niż tradycyjny napar.

Można też zrobić nalewkę – i tu znowu nieoceniony dr Różański służy przepisem:

„Nalewkę ze świeżych lub suchych pączków przygotować przez zalanie ciepłym alkoholem. Jeżeli zastosujemy rum, wódkę 40% proponuję najpierw zalać rozdrobniony surowiec spirytusem (zwilżyć, pognieść), potem dopiero alkoholem słabszym, najlepiej ciepłym (ale nie wrzącym!). Macerować przynajmniej 1 tydzień, przecedzić. Zażywać kilka razy dziennie po 1/2 łyżeczki, szczególnie przy przeziębieniu i stanach zapalnych układu oddechowego. Można dodawać do mleka. Proporcje: 1 część surowca na 3-5 części alkoholu.”

A jeśli nie masz siły i ochoty na przyrządzanie takich ekstraktów – zawsze możesz jeść pączki w stanie surowym. Ich żywiczny smak nie każdemu przypadnie do gustu, ale czego się nie robi dla zdrowia 🙂 Świeży oddech gratis!