zaskoczenie

Towarzyszyło mi podczas sporządzania i używania tego olejku. Bo taki prosty, taki naturalny, a tak świetnie działa! Bez konserwantów, bez detergentów, a skóra oczyszczona idealnie. Znowu potwierdza się teza, że najprostsze rzeczy są najlepsze.

dlaczego odrzucam mycie zwykłym olejem, czyli OCM?

Ostatnimi czasy modne jest mycie twarzy metodą OCM (Oil Cleansing Method). Czyli używamy czystego oleju, ewentualnie z dodatkiem olejków eterycznych. Z pewnością naturalniej już się nie da (no chyba, że samą wodą), ale dla mnie metoda ta ma wady. Jest zbyt pracochłonna, a efekty mnie nie zadowalają. Cenię swój czas i ciężko będzie mi znaleźć pięć minut na smarowanie olejem, przykładanie ciepłego ręcznika, znowu zwilżanie, przykładanie ręcznika, szczoteczka, rękawica… nieee, za dużo zabawy. Poza tym próbowałam różnych olejów, o różnych stosunkach omega 3:6:9 i efekty mnie nie zadowalały. I trudno było je zmyć z twarzy. Jeśli Tobie OCM odpowiada – stosuj oleje do mycia jak najbardziej. Jest to w końcu naturalna metoda. Jednak jeśli potrzebujesz czegoś bardziej praktycznego, to zapraszam do lektury 🙂

do mycia twarzy

stosuję różne środki. Najczęściej własne mydło. Jednak zimą, w okresie grzewczym potrzebuję czegoś delikatniejszego. Odpadają sklepowe żele myjące bazujące na SLSach i parabenach. Nawet popularny ostatnio Cetaphil, uważany za taki delikatny (no i z apteki!), to zagęszczona woda z parabenami… Dlatego zrobiłam olejek myjący i jestem ZACHWYCONA!

o co chodzi z olejkami myjącymi?

Taki olejek to głównie olej bazowy + emulgator. Do tego można (ale nie trzeba) dodać olejki eteryczne. Tyle i aż tyle. Bez konserwantów, no bo to przecież sam olej. Wytrzymuje spokojnie koło miesiąca, w lodówce dłużej, ale lepiej przygotowywać sobie co jakiś czas małe porcje. Jeśli użyjesz rafinowanego oleju (np. spożywczego), to trwałość rozciąga się na kilka miesięcy.

Co zmienia dodatek emulgatora? Najlepiej sprawdzić w praktyce.

Polej ręce wodą, zwilż nią twarz. Na wilgotne dłonie nałóż ok. pół łyżeczki olejku. Pocieraj w dłoniach, aż powstanie biała emulsja. Wmasuj w twarz, umyj tak, jak mydłem. Długie masowanie twarzy poprawia odżywcze działanie olejku, ale jest niekorzystne u osób ze skórą tłustą, skłonną do zapychania. Takie osoby powinny masować tylko tyle, ile potrzeba do umycia twarzy. Czyli jakieś kilkanaście sekund. Potem wystarczy zmyć olejek – mleczna emulsja schodzi dość łatwo, może nie tak jak mydło, ale też sto razy łatwiej niż sam olej. Wytrzyj buzię ręcznikiem i… przeżyj szok! Bo skóra będzie mięciutka, nawilżona i taka dopieszczona. PS jeśli masz cerę naczynkową, do mycia używaj letniej, a nie gorącej wody.

Jak zrobić taki olejek myjący?

Zmieszaj olej bazowy z emulgatorem SLP w proporcjach 9:1. Czyli na 9 części oleju użyj 1 część emulgatora. Jeśli chcesz, możesz dodać kilka kropli ulubionego olejku eterycznego. Ja nie daję, bo robię na oleju z pestek moreli, który pięknie pachnie amygdaliną. Przelej do butelki z ciemnego szkła, może być z pompką i gotowe 🙂

Skąd wziąć emulgator?

Można stosować różne emulgatory rozpuszczalne w tłuszczach. Ja używam SLP, bo jest prosty w obsłudze i można mieszać na zimno (ale powinno być ponad 20 stopni). SLP to emulgator powstały z surowców roślinnych, dostępny w sklepie ZSK. 30g kosztuje 3,99zł.

Jaki olej bazowy wybrać?

To zależy od Twojej cery i od tego, jak długo chcesz go przechowywać. Osobiście używam olejów nierafinowanych, tłoczonych na zimno i dlatego ich termin przydatności jest krótki. Jednak zrobienie takiego olejku to chwila, więc po prostu robię co jakiś czas małe porcje. Jeśli chcesz, możesz użyć rafinowanych olejów spożywczych – wtedy taki olejek będzie mógł stać na półce kilka miesięcy. Twój wybór 🙂

Nie polecam olejów, które mocno barwią skórę – można użyć ich jako dodatek, ale nie solo (to np. rokitnikowy i z dzikiej róży).

Dla cery tłustej dobre będą oleje tzw. schnące. Takie oleje szybko się wchłaniają, nie zostawiając tłustego filmu. Przykłady: olej lniany, konopny, z ogórecznika, z kiełków pszenicy, sezamowy, z pestek malin, z wiesiołka, z czarnuszki, z orzecha włoskiego, z pestek winogron

Dla cery mieszanej i normalnej przydadzą się oleje półschnące. Przykłady: olej ze słodkich migdałów, z pestek moreli,  z pestek śliwek, arganowy, słonecznikowy, bawełniany

Dla cery suchej i dojrzałej dobre będą oleje nieschnące. Są to np. olej z pestek brzoskwini, oliwa z oliwek, olej ryżowy, z pestek dyni, makadamia, olej rzepakowy

Jeśli masz tendencję do tworzenia się zaskórników, należy wybierać takie oleje, gdzie wśród kwasów tłuszczowych linolowy lub linolenowy góruje nad oleinowym (czyli dobre będą oleje bawełniany, jojoba, z pestek malin, z orzecha włoskiego, konopny).

Oleje można mieszać.

Demakijaż olejkiem myjącym

jest jak najbardziej możliwy. Olejek świetnie rozpuszcza pudry, podkłady itp. Równie dobrze radzi sobie z makijażem oczu i wiele kobiet tak właśnie zmywa tusz do rzęs i eyeliner. Moje oczy jednak tego nie lubią; do ich demakijażu używam delikatnej świetlikowej wody micelarnej (przepis niedługo). Ale demakijaż reszty twarzy – owszem!

Jak wzbogacić taki olejek?

Jeśli masz ochotę trochę go poulepszać – olej bazowy zastąp olejowym maceratem z ziół. Zbierz w sezonie świeże zioła i zalej trwałym rafinowanym olejem spożywczym. Po miesiącu odcedź. Z suszonymi też się uda, ale to nie to samo 🙂 Wybierz zioła, które lubi Twoja cera – np. dla naczynkowej może być kwiat kasztanowca lub rozdrobnione niedojrzałe kasztany. Ale sam olej bez ziół też świetnie się sprawdzi.

I to już wszystko – prawda, że proste?

Jest jeszcze jedna zaleta takiego mycia. Nie wiem dokładnie jaki jest tego mechanizm – ale moja skóra wyraźnie się ujędrnia po takim umyciu. Jest trochę bardziej napięta, ale nie ściągnięta, jak po umyciu żelem z SLS. Tak niewiele pracy, a jak miło można się zaskoczyć 🙂