Jak zrobić pierwsze mydło?

Co trzeba kupić? Czy to trudne i czy bezpieczne? Jakie składniki i sprzęty są potrzebne do domowego mydła?

Takie pytania zadaje sobie niejeden początkujący mydlarz. Dlatego przedstawiam trochę teorii, którą trzeba sobie przyswoić, zanim zaczniemy z praktyką.

Pierwsze mydło będzie proste, jednolite, bez trudnych wzorków. Na to przyjdzie czas później 🙂

Czy zrobienie mydła jest trudne?

Nie, o ile nie potrzebujesz udziwnień. Bywa to czasochłonne, poza tym trzeba ściśle trzymać się pewnych zasad. Ale poza tym nie jest to jakieś wielkie wyzwanie. To prostsze niż upieczenie tortu. Nie lubię sztywnych ram, odważania składników z wielką dokładnością – wolę działać na oko. Ale mydło to co innego! Jego tworzenie to przeprowadzanie reakcji chemicznych. Niewielka, nieodpowiednia zmiana, i produkt końcowy może nie wyjść. Albo stać się szkodliwy, zamiast pielęgnacyjny. Dlatego początkującym radzę trzymać się ściśle gotowych przepisów. Jeśli zaś odważysz się na swój własny przepis – konieczne będzie użycie kalkulatora mydlanego, który za nas przeliczy potrzebne ilości składników. Dodatkowo taki kalkulator przewiduje parametry przyszłego mydła (twardośc, pienistość itp.) co jest wielce pomocne przy projektowaniu składu. Ale na początek zacznij od prostych i gotowych przepisów.

Na czym to polega, czyli jak zrobić mydło

Tłuszcze (kwasy tłuszczowe) + zasada (wodorotlenek) = mydło + gliceryna

Głównymi produktami wyjściowymi są więc tłuszcze (masła, oleje itp.) oraz wodorotlenki, czyli soda. Sodę rozpuszcza się w wodzie, dlatego jej też będziemy potrzebowali. Wodorotlenki są konieczne, zmydlają one tłuszcze i bez nich zamiast mydła będziemy mieli zwykły tłuszcz. Są to substancje żrące i niebezpieczne. Jednak po reakcji zmydlania (saponifikacji) zanikają, jeśli odczekamy, aż mydło dojrzeje. Poza tym powstaje gliceryna, która jest humektantem – czyli nawilża. Zostaje ona w mydle, podnosząc jego wartość.

 

Mydło sodowe czy potasowe?

Do produkcji mydeł możemy użyć wodorotlenku sodu (NaOH). Powstają mydła twarde, w kostce. Mogą być jednokolorowe, ale można kombinować – robić warstwowe mydła na kształt tortów albo używając kolorów – nadawać im fantazyjne wzory. Na początek oczywiście zrobimy wersję najprostszą, na zimno.
Mydła potasowe powstają przez zmydlenie tłuszczów wodorotlenkiem potasu (KOH). Mają postać żelowej pasty. Ich przygotowanie jest nieco bardziej pracochłonne, ciężko otrzymać tak spektakularne efekty wizualne jak przy sodowych. Zwykle mają postać szklistej mazi, ale za to ich właściwości są lepsze. Są delikatniejsze, a poza tym można w nich przemycić różne wartościowe zioła, dobre oleje. W mydłach sodowych to się nie uda – dodany dobry olej, nawet pod koniec mieszania mydła, przereaguje z ługiem i straci część (jak nie większość) właściwości.

Na początek zajmiemy się mydłami sodowymi – czyli twardymi w kostce (jak na zdjeciach poniżej).

 

Jaki sprzęt muszę mieć, żeby zrobić mydło?

Prawdopodobnie wiele nie musisz kupować. Podejrzewam, że większość potrzebnych rzeczy jest już w Twojej kuchni. Oczywiście, zawsze można sobie pracę umilić porządnymi akcesoriami. Ale jeśli zaczynasz i nie jesteś pewien, czy poświęcisz się mydłom na dłużej – wystarczą zwykłe kuchenne narzędzia. Są to:

  1. Blender. Może być ten sam, który używasz do żywności. Wystarczy po prostu dobrze umyć.
  2. Miski różnej wielkości. Przydadzą się do roztapiania tłuszczów, mieszania, miksowania (plastikowe lub szklane)
  3. Garnki. W nich będziemy robić kąpiel wodną, by rozpuścić tłuszcze. Do kontaktu z mydłem nadają się garnki ze stali nierdzewnej. Do kąpieli wodnej – również inne. Co do garnków emaliowanych – wiele osób pisze, że takie z nieuszkodzoną emalią się nadają. Mi jeden taki mydło zeżarło – musiała być emalia oszukana, bo garnek był nowy. Także zalecam ostrożność 🙂
  4. Formy na mydło. Najlepsze są silikonowe. Ale równie dobrze można wyłożyć porządnie papierem zwykłą keksówkę. Od biedy nadadzą się nawet plastikowe opakowania po śmietanie. Swoje pierwsze mydło zrobiłam w kartonie po soku (wystarczy odciąć jedną ściankę, a wnętrze nasmarować olejem).
  5. Dzbanek na ług. Ale może być też zwykły słoik.
  6. Termometr nie jest konieczny, ale jest z nim łatwiej.

Jest jedna rzecz, którą nie każdy ma, a jest baaardzo potrzebna i pomocna. Koszt to kilka(naście) złotych. Chodzi o papierki lakmusowe. Nieocenione w wyrobie domowych kosmetyków. Przy mydle pozwolą nam ocenić, czy już nadaje się do użytku, czy też musi dojrzewać. Kup koniecznie, przydadzą się na pewno. Będziesz ich potrzebować dopiero przy sprawdzaniu dojrzałości mydła. Zamów bez pośpiechu, bo użyjesz je dopiero po kilku tygodniach od zrobienia mydła.

PS kupując papierki na allegro warto patrzeć, czy wysyłka jest z Polski… ostatnio bardzo się spieszyłam i aukcje przejrzałam pobieżnie – wybrałam najtańszą opcję. Zamiast szybko dostać papierki – czekałam ponad trzy tygodnie, bo szły aż z Wysp Vanuatu…

Do robienia mydła nie nadają się akcesoria z aluminium – dotyczy to zarówno garnków, jak i innych narzędzi (reagują).

Jakie składniki kupić do pierwszego mydła?

  1. Tłuszcze. Odradzam używanie drogich maseł i olejów na początku. Po prostu szkoda ich, dopóki nie nabierzesz wprawy 🙂 Tłuszcze dostępne w sklepach jako spożywcze też się nadają. Olej rzepakowy, z pestek winogron, oliwa z oliwek, olej kokosowy, smalec – to wszystko dostaniemy w sklepie. Do apteki warto udać się po olej rycynowy.
  2. Wodorotlenek sodu, czyli soda kaustyczna (NaOH). Kilogram kosztuje ok. 12zł. Kupując zwróć uwagę, aby był on gatunku CZDA (czysty do analiz). Soda jakości technicznej lub innej może posiadać niepożądane zanieczyszczenia. My potrzebujemy jej najczystszej postaci, dlatego czda. Bez problemu kupisz na allegro.
  3. Woda destylowana, demineralizowana. Do kupienia w marketach i stacjach benzynowych. Woda z kranu się nie nadaje, nawet po przegotowaniu.
  4. Olejki eteryczne, aby nadać mydłu ładny zapach. Warto uważnie czytać ich skład, aby kupić prawdziwe, naturalne olejki eteryczne – a nie zapachowe, sztuczne.

 

Mydlane BHP, czyli jak nie zrobić krzywdy sobie, domownikom i kuchni

  1. Zapewnij sobie spokój podczas pracy. W pomieszczeniu nie powinny znajdować się zwierzęta ani małe dzieci.
  2. Podczas pracy z mydłem zawsze używaj rękawiczek, a na nosie miej ochronne gogle. Załóż odzież z długimi rękawami, długie spodnie i kryte buty. Nie ma żartów.
  3. Soda i młode mydło są silnie żrące. Blat roboczy należy zabezpieczyć (wyłożyć np. tekturą).
  4. Miej na podorędziu butelkę wody z octem. W razie wylania mydła, kwas octowy posłuży jako neutralizator, a woda pomoże zmyć ług.
  5. Uważaj na granulki sody – jedna wysypana z butelki może wypalić dziurkę w drewnianym blacie.
  6. Nie wdychaj ługu i jego oparów – jest silnie żrący, dławiący i szkodliwy. Ług przyrządzaj w wentylowanym pomieszczeniu, a najlepiej na zewnątrz.
  7. Bądź bardzo ostrożny przy mydlanych pracach. Pośpiech jest niewskazany, a wylanie np. gorącego ługu może być tragiczne w skutkach.
  8. Brzmi trudno i niebezpiecznie? To pomyśl, że soda kaustyczna jest również w Krecie do Rur – a używamy go na co dzień bez zastanowienia. O ile zachowasz wszystkie powyższe zasady – będzie dobrze. Ja przy mydle się skupiam i wyciszam, dzięki temu (tfu, tfu!) nigdy nie miałam nieprzyjemnych wypadków. Ale czujnym trzeba być 🙂

Przetłuszczenie mydła, czyli % superfat

Każdy olej wymaga określonej ilości NaOH, by zostać zmydlonym. Jednak my chcemy, aby trochę tłuszczu w mydle zostało – ma on działanie pielęgnacyjne. Dlatego określamy procent przetłuszczenia, czyli ile z naszych tłuszczów nie przereaguje i zostanie w gotowym mydle. 3-4% to mało, 5-6% średnio, 7-10% dużo. Więcej jest niezalecane – takie mydło będzie nietrawałe i mogą się pojawić pomarańczowe plamki w miejscach, gdzie tłuszcz silniej się utleni.

Ważne:

Tempo zmydlania tłuszczów nie zależy od kolejności ich dodania. Niektóre osoby kombinują w ten sposób, że do mydła dodają bardzo cenne olejki na samym końcu, licząc, że to właśnie one zostaną w mydle jako dodatkowe przetłuszczenie. Kevin Dunn (naukowa sława w mydlanym świecie) zbadał to i udowodnił, że nie ma znaczenia, czy cenny olejek damy już na początku, czy na końcu. I tak będzie tak samo zmydlony. Nie ma sensu dokładać sobie więc pracy – wszystkie oleje mieszamy jednocześnie. Inaczej sprawa ma się z mydłami potasowymi lub sodowymi robionymi na gorąco. Ale my zaczynamy od normalnej metody – na zimno.

Pierwsze mydło – składniki

Zaczynamy od łatwo dostępnych kuchennych olejów – na początek mała porcja. Przetłuszczenie to 7%.

270g oliwy z oliwek (pomace, nie extra vergin – to bardzo ważne)

130g oleju kokosowego

80g oleju rzepakowego

20g oleju rycynowego (kupisz w aptece)

68,24g NaOH

170g wody destylowanej

olejki eteryczne (np. pół na pół sosnowy z cytrynowym albo różany albo inny – możliwości jest wiele)

Nie możesz zmieniać tych proporcji, ani zastępować jednych tłuszczy innymi. Każdy olej ma swoją liczbę zmydlania. Jeśli nie masz dokładnej wagi jubilerskiej, NaOH zaokrąglij w dół, do 68g. Otrzymasz wtedy mydło z nieco większym przetłuszczeniem.

Wykonanie

  1. Najpierw przygotuj ług. W tym celu wlej do szklanego (lub plastikowego) dzbanka wodę destylowaną. Powoli i ostrożnie wsyp do wody wodorotlenek (NaOH). Zawsze wsypujemy sodę do wody! Tą czynność trzeba robić przy otwartym oknie albo na zewnątrz. Ewentualnie przy mocno działającym wyciągu. Opary NaOH są duszące, nie wolno ich wdychać. Po wsypaniu sody delikatnie mieszaj, aż jej granulki się rozpuszczą. Temperatura ługu gwałtownie wzrośnie, nawet do 70-80 stopni. Gdy ciecz będzie klarowna, zostaw do ostudzenia. Stygnie wolniej niż zwykła woda; masz czas na przygotowanie tłuszczów.
  2. Do miski odważ wszystkie oleje. Miskę umieść nad garnkiem z gorącą wodą i w taki sposób rozpuść razem tłuszcze. Ich temperatura powinna wynieść ok. 40 stopni, a więc muszą być nieco cieplejsze od temperatury ciała.
  3. Czekając, aż ług ostygnie (również powinien mieć ok. 40 stopni, ale jak będzie 35 albo 50 to nic się nie stanie) przygotuj blender. Pamiętaj o butelce octu. Miej ją na podorędziu, w razie wylania ługu lub mydła, kwas octowy go zneutralizuje. Przygotuj też formę, aby mieć ją blisko miejsca, w którym będziesz działać.
  4. Kiedy tłuszcze i ług osiągną odpowiednie temperatury, czas je połączyć. Do miski z tłuszczami (wyjętej już z kąpieli wodnej) powoli wlej ług. Zrób to delikatnie, nie tworząc bąbelków ani rozprysków. Zawsze w tej kolejności – ług do tłuszczu! Najpierw wymieszaj blenderem jak łyżką, a potem zacznij miksować. Staraj się nie wprowadzać pęcherzyków powietrza. Masa zacznie robić się cieplejsza (to normalne) i gęstnieć. Po zmiksowaniu na tyle, że składniki się połączą i masa będzie jednolita, dodaj przygotowane olejki eteryczne i blenduj dalej. Masa po chwili będzie przypominać budyń. Wiele z olejków „betonuje” mydło, czyli powoduje, że gęstnieje ono szybko, dając nam mało czasu na przełożenie go do formy. Tak działa np. olejek lawendowy. Olejków na tą ilość mydła potrzebujesz 8-18g w zależności, jak mocno pachnące mydło lubisz. Po dodaniu olejku zmiksuj krótko, tylko do jego rozprowadzenia w mydle.
  5.  Przełóż masę do przygotowanej formy. Może być tak, że otrzymasz budyń o konsystencji rzadkiej śmietany, a może być już taki, że „łyżka staje”. Obie sytuacje są ok, nie martw się. To jak z ubijaniem śmietany – blendowanie powoduje gęstnienie. Jeśli mydło samo z siebie (lub przez dodatek olejków) gęstnieje szybko – nie ma co przesadzać z blendowaniem, bo stwardnieje za bardzo. I na odwrót – jeśli mydło jest wciąż rzadkie i nie przypomina budyniu blender i miksowanie pomoże zagęścić masę. Po nałożeniu do formy możesz wierzch wygładzić lub przy pomocy łyżki stworzyć górki i dołki – jak lubisz.
  6. Mydło w formie będzie się teraz samoistnie ogrzewało. Okrywamy je więc i izolujemy, aby nie traciło ciepła. Jeśli masz grubą, drewnianą formę – wystarczy przykryć. Cienkie silikonowe lub plastikowe foremki potrzebują lepszej izolacji. A najłatwiej – daj mydło do piekarnika na 2h na 60stopni. Potem wyłącz grzałkę, ale zostaw światełko jeszcze parę godzin. Jeśli foremki są malutkie (np. robisz w formie na muffiny), wystarczy włożyć do piekarnika nagrzanego do 60 stopni i od razu wyłączyć grzanie, zostawiając tylko żarówkę.
  7. Mydło grzejąc się przejdzie tzw. fazę żelową. Na parę godzin stanie się szkliste, po czym z powrotem będzie wyglądało normalnie. O fazie żelowej napiszę więcej wkrótce. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy jest korzystna, czy nie. Niekiedy nie będziemy jej chcieli, a w innej sytuacji będzie pożądana. Pewne jest jedno – chcemy sytuacji takiej, że albo mydło żeluje zupełnie, albo wcale. Jeśli nie zaizolujemy formy (lub nie damy do piekarnika), żelować będzie tylko w środku, bo brzegi będą się wychładzały. Po pokrojeniu będziemy mieli nieestetyczne kółko na przekroju.
  8. Po 24h (lub 48h jeśli nadal jest miękkie) czas wyjąć mydło i pokroić. Czasem może to sprawiać problemy – włóż wtedy mydło na pół godziny do zamrażarki. Skurczy się i łatwiej wyjdzie z formy. Krojąc miej na uwadze, że w trakcie dojrzewania mydło będzie się kurczyć (tracić wodę), więc kostki nie mogą być za cienkie. Generalnie trzeba zrobić kilka mydeł, żeby wyczuć dobry moment na krojenie. Bo najpierw jest zbyt miękkie i plastelinowe, a później robi się twarde i przy krojeniu kruszy się. Praktyka czyni mistrza.
  9. Pokrojone w kostki mydło włóż do pudełka, przykryj by się nie kurzyło, ale zostaw wentylację. Odstaw na miesiąc.
  10. Po miesiącu sprawdź pH. Jeśli będzie 9 lub mniej – można używać. Żeby sprawdzić pH zmocz delikatnie mały fragment mydła (wystarczy 1cm2) i na takie mokre miejsce przyłóż papierek lakmusowy. Jeśli jest zielony – mydło jest dobre. Niebieski – musi poleżeć. Ale zawsze porównuj ze skalą pokazaną na opakowaniu (papierki zależnie od firm nieco się różnią).
  11. Jeśli nie masz papierka – można zastosować test przez polizanie 🙂 póki mydło jest zbyt zasadowe, dotknięte końcem języka szczypie, jak bateria 9V 🙂 kiedy będzie dobre, nie będzie szczypać, smak będzie… mdło-mydlany (czy te słowa mają wspólny źródłosłów?). Jednak papierek jest pewniejszy.

I już.

Brzmi może skomplikowanie na pierwszy raz, ale to jak ze wszystkim – po czasie dochodzi się do wprawy i wszystko wykonuje się mechanicznie. Niedługo opiszę kilka innych ważnych mydlanych spraw: jak barwić mydło, jak samemu projektować jego skład i jakie dodatki zastosować, by mydło ulepszyć. Zachęcam do mydlenia – to uzależnia 🙂 Jeśli masz jakieś pytania – pisz śmiało.