Rodzynki są łatwe w uprawie, a do tego pyszne! W dodatku świetnie się przechowują. Można uprawiać w ogrodzie i w donicach. Nazywane niekiedy Złotem Inków mają mnóstwo witamin i cennych substancji odżywczych.

Skąd w Polsce rodzynki?

Rodzynek brazylijski (Physalis peruviana), inaczej miechunka peruwiańska kojarzy nam się z powoli oswajaną egzotyką. Oryginalnie roślina pochodzi z rejonu And na południe od równika, Peru, Ekwadoru, Boliwii oraz północy Chile. Mało kto wie, że te jednoroczne rośliny były uprawiane w Polsce jeszcze przed wojną w szlacheckich dworach.

Ich uprawa jest znacznie prostsza niż np. papryk albo pomidorów. Dlatego wszystkich zachęcam, bo rodzynki są naprawdę pyszne. Wielkością przypominają wiśnie, każdy rodzynek rośnie w swojej osłonce. Przypomina trochę ozdobną miechunkę rozdętą, którą uprawia się dla pięknych czerwonych lampionów. Jednak zarośnięte działki kielicha, które tworzą osłonkę rodzynka, nie czerwienieją – są najpierw zielone, a potem szare. Można je uprawiać na grządce jak niską fasolę, albo w donicach na balkonie.

Skąd nazwa rodzynek?

Myślę, że to dzięki ciekawej właściwości tych owoców – praktycznie się nie psują, zasychają tylko tworząc coś na kształt rodzynków, jakie znamy z winogron. Przekonałam się o tym kiedyś w dość zabawny sposób. Otóż miałam pewnego roku niesamowicie dużo krzaków i ogromny urodzaj. Wszystkim już się rodzynki przejadły. Ale nadchodziły już przymrozki, więc szkoda, żeby się zmarnowały. Wzięłam wiadro i nazbierałam rodzynków. Wiadro postawiłam w korytarzu i zupełnie o nim zapomniałam na kilka miesięcy…. Po tym czasie, a był już nowy rok, wystraszyłam się, że znajdę wiadro pełne pleśni. Nic z tych rzeczy! Rodzynki, każdy oddzielnie w swojej osłonce, jedynie nieco podwiędły, przypominając małe sułtanki. Pachniały bardzo ciekawie, słodko i miodowo. Kilka zaschło zupełnie, kilka się zepsuło, ale prawie całe wiadro było dobre 🙂

Dlaczego warto jeść złote jagody inków?

Po pierwsze są smaczne – trudno opisać ich smak, jeśli ktoś nigdy ich nie jadł. Dla mnie to coś pomiędzy kiwi a agrestem, jednak znacznie słodsze 🙂 Ale poza tym mają one mnóstwo witamin – głównie wit. C (dwa razy więcej niż cytryna). W Ameryce Południowej były używane do leczenia szkorbutu. Witaminy E i A to znane przeciwutleniacze, witaminy z grupy B wzmacniają pracę oczu, mózgu, ale też naszą skórę. A dzięki zawartości składników mineralnych takich jak: żelazo, magnez, fosfor, potas rodzynki wzmacniają kości i obniżają poziom cholesterolu. Są więc pomocne w leczeniu miażdżycy. Oczyszczają krew i poprawiają kondycję naczyń włosowatych. Wykazują działanie przeciwgrzybiczne, przeciwwrzodowe, przeciwalergiczne i przeciwnowotworowe. Poza tym wzmacniają system odpornościowy.

Rodzynek brazylijski – uprawa

Rodzynki z rozsady

Jeśli nie chcesz czekać na owoce do jesieni, konieczne będzie zrobienie rozsady. Nasiona najlepiej siać już w końcówce lutego lub na początku marca. Najpierw wysiej do palet lub skrzynek, a gdy rośliny osiągną po kilka liści – przepikuj do oddzielnych doniczek. Nie mają tendencji do wybiegania, także najlepiej weź doniczki większe, po min. 300ml. Posłużą one już do czasu wysadzenia roślin.

Rodzynki z siewu do gruntu

Można po 15 maja siać je do gruntu, ale wtedy na owoce poczekamy do września.

Rodzynki z samosiejek

Jeśli raz posiejesz rodzynki w ogrodzie, będą wyrastały obficie w różnych miejscach – rozsiewają się niczym koper. Oczywiście wiele samosiejek nie przetrwa wiosennych przymrozków, ale najsilniejsze zostaną. Takie rośliny dają potem wysokie plony i warto je poprzesadzać do dalszej uprawy. Ale jeśli to Twój pierwszy raz z rodzynkami – polecam uprawę z rozsady.

Odmiany

Odmian jest wiele, w skrócie dzieli się je na dwie podgrupy: wysokie i niskie.

Wysokie mają krzaki tak do pół uda a nawet do pasa, jednak owoców jest niewiele. Za to są większe (jak czereśnia).

Osobiście polecam niskie odmiany, np. Aunt Molly. Krzaki rozrastają się na boki, tworzą liczne odgałęzienia i przybierają parasolowatą formę. Wysokością nie sięgają do kolana, za to owoców maja mnóstwo.

Uprawa

Rozsadę sadzimy dopiero po 15 maja – rodzynek jest wrażliwy na niskie temperatury. Wysadzony do gruntu zmienia się nie do poznania. Więźba sadzenia – 70 x 100 cm. Rozsada rośnie dość wolno, jednak gdy poczuje słońce – przyspiesza gwałtownie i już w czerwcu rośliny obsypane są drobnymi, niepozornymi kwiatkami. Nie są bardzo wymagające jeśli chodzi o nawożenie. Oczywiście, odwdzięczą się na pewno za kompost i dobrą, próchniczną ziemię. Ale na piaskach też dadzą radę.

Plony

Rodzynki z rozsady już w lipcu zaczynają owocować, jednak prawdziwy wysyp jest w sierpniu i trwa do przymrozków. Owoców nie zrywa się – dojrzałe same opadają na ziemię. Wystarczy co kilka dni zebrać opadłe rodzynki. Dlatego dobrze jest ziemię pod nimi wyściółkować, aby nie były brudne i łatwiej się zbierały. Można też uprawiać je w dużych donicach (min. 10l) i wtedy owoce spadają nam wokół donicy.

Zbiór nasion

Warto zebrać swoje nasiona – wybierzemy wtedy materiał genetyczny najlepiej sprawdzający się w warunkach naszego ogrodu. Wybierz największe i najładniejsze rodzynki (wystarczy kilka) i odstaw do wysuszenia. Tak przechowają się do wiosny. A wtedy wystarczy je pokruszyć, by nasiona sie wysypały i można znowu siać 🙂