Ciemnobrunatne mydło z prawdziwą borowiną. Jego peelingujące działanie pozostawia skórę gładką i miękką. Zapach paczuli harmonijnie komponuje się ze słodką wonią borowinowego błotka. Przeczytaj, jak zrobić takie mydło w domu.

Co to w ogóle jest borowina?

To taki przedwieczny torf, który dojrzewał w specjalnych warunkach, by stać się leczniczym cudem. Jej właściwości są nie do przecenienia. Dr Różański pisze, że borowina: poprawia ukrwienie skóry, aktywuje wymianę materii w komórkach skóry, pobudza metabolizm komórek skóry, wzmaga procesy detoksykacji skóry, nawilża, poprawia warunki termiczne skóry, reguluje gospodarkę wodno-elektrolitową skóry. Działa przeciwbakteryjnie. Stymuluje układ odpornościowy skóry. Oczywiście to, czy tak dobroczynnie działa w kosmetykach, zależy od zawartości ekstraktu borowiny. Mała zawartość nie przynosi oczekiwanych efektów. Borowina doskonale usuwa krwiaki, siniaki i obrzęki na skórze twarzy, pod oczami, na wargach.

Borowina w mydle

Działa jak peeling. Używam naturalnej borowiny prosto z jej złóż, nie z plastrów. Dzięki temu są w niej patyki i różne roślinne włókna. Po zmiksowaniu z młodym mydłem zostają kawałeczki, które potem działają jak peeling. Mydło jest prawie czarne, a piana brązowa. Ale spokojnie – nie brudzi ciała ani wanny 🙂 ciemna piana grzecznie zmywa się nie pozostawiając osadu.

Zanim zaczniesz robić mydło

Przeczytaj najpierw wskazówki dla początkujących, jeśli jeszcze nie robiłaś mydła – TUTAJ

Trzeba też ustalić ile wody ma Twoja borowina. Każda może być uwodniona w różnym stopniu, w zależności od źródła i sposobu przechowywania po wydobyciu. A jest to bardzo istotne – bo o tyle wody mniej damy do ługu.

Jak sprawdzić zawartość wody w borowinie?

Weź próbkę borowiny wielkości mandarynki albo małego jabłka. Zważ ją na wadze, wynik zapisz. Teraz próbkę rozłóż w miseczce lub jakimś płaskim naczyniu i postaw na kaloryferze lub w innym ciepłym miejscu. Borowina będzie przez kilka dni schnąć, tracąc wodę. Po kilku dniach zostanie z niej tylko suchy proszek. Zważ ten proszek. Różnica z dwóch pomiarów to woda, która była w borowinie. Oblicz wartość procentową (dzieląc różnicę z dwóch ważeń przez początkową wagę) i teraz już wiesz, jak działać. U mnie wyszło ok. 75% – próbka najpierw ważyła 120g (bez opakowania), a potem 31g (też bez opakowania). Czyli 120g – 31g = 89g wody. 89g/120g to około 75%.

 

 

Przepis na mydło borowinowe

280g oliwa z oliwek (z wytłoków)

210g olej kokosowy

66g olej z pestek winogron

60g olej rycynowy

49g macerat nagietkowy w oleju słonecznikowym (możesz dać sam olej słonecznikowy jeśli nie masz maceratu, albo zastąpić go oliwą pomace – wtedy ilość NaOH wyniesie 94,07g, czyli praktycznie tyle samo)

35g wosk pszczeli

160g borowiny

132 g wody destylowanej (w oryginale 252g, ale odejmujemy wodę z borowiny)

94,10g NaOH

17g olejku eterycznego (u mnie paczuli)

Przetłuszczenie 7%, 700g tłuszczów (mała keksówka). Woda stanowi 36% masy tłuszczów (część wody pochodzi z borowiny).

Proces robienia mydła jest opisany TUTAJ

Najpierw sporządzamy ług – można opcjonalnie dodać łyżkę mleczanu sodu – to utwardzi nasze mydło.

Roztopione i ciepłe tłuszcze łączymy z ługiem miksując bardzo krótko, tylko do połączenia składników. Następnie dodajemy borowinę i miksujemy razem, aż wszystko będzie rozdrobnione i wymieszane. Potem dodajemy olejek. U mnie paczuli – przyspiesza niestety krzepnięcie mydła, dlatego trzeba działać szybko i mieć już foremkę na podorędziu. Nakładałam już gęstą papkę, która z racji na obecność borowiny grzała się bardzo mocno, nie trzeba izolować. Następnego dnia można kroić 🙂

Do użycia jest po ok. miesiącu, gdy osiągnie pH w okolicy 9.