Pomidory… Kwintesencja lata. Smak słońca i zwieńczenie trudów i ambicji ogrodnika. Uwielbiane przez wielu, znane, a wciąż na nowo odkrywane. Oto pomidorowy przewodnik: jak odnaleźć się w gąszczu odmian, na co zwracać uwagę siejąc nasiona i kiedy to zrobić. Przeczytaj, jak dobrać odmiany pomidorów do potrzeb Twojej rodziny i możliwości ogrodu.

Czy rozsada jest konieczna?

Tak. Pomidor to roślina ciepłolubna, kochająca długie i gorące lata. W Polsce okres wegetacyjny jest za krótki, by pomidory zdążyły wydać zadowalający plon bez wcześniejszego siewu do doniczek. Dlatego konieczne jest wcześniejsze posianie w domu.

Kiedy wysiewać pomidory?

Są trzy główne terminy, zależne od sposobu uprawy:

  1. Do ogrzewanych szklarni siejemy nasiona już pod koniec lutego i rozsadę sadzimy w kwietniu.
  2. Do nieogrzewanych tuneli i szklarni – siejemy ok. 5-15 marca, rozsadę sadzimy w majówkę.
  3. Do uprawy w gruncie, pod gołym niebem – nasiona siejemy pod koniec marca, a rozsadę sadzimy po 15 V.

Ja staram się zawsze siać w Dzień Kobiet – taki termin najlepiej sprawdza się w moim warmińskim klimacie. To mój sposób na świętowanie tej uroczystości 😉

Ile posiać krzaczków?

Jako początkująca pomidoroholiczka nie mogłam sobie odmówić wypróbowania kolejnej i kolejnej odmiany. Liczba krzaków była zawsze trzycyfrowa! W efekcie miałam mniej czasu, by skupić się na każdym z nich, dostawały też mniej miejsca, uwagi, wody, światła, nawozu… Plony były oczywiście ogromne. Ale po kilku latach takiego szału, ograniczam się do ok. 50-60 krzaków. Za to maksymalizuję plony i ostatecznie – wcale nie mam mniej pomidorów, niż przy 120 krzakach. O tym, jak sprawić, by pomidory rosły wielkie i było ich dużo (bez sztucznych nawozów) będę jeszcze pisać w ciągu roku. Na razie skupmy się na tym, na co teraz jest czas: wyborze nasion i siewie.

Pomidory kiełkują dość dobrze, nasiona nawet po 5 latach są żywotne. Rozsada zwykle się udaje i nie ma z nią większych problemów, jeśli wiesz, jak ją pielęgnować. Jeśli nie wiesz, to na blogu się dowiesz 🙂  Dlatego nie ma sensu siać nie wiadomo ile krzaków „na wypadek” niepowodzenia. Wystarczy 1,5 razy tyle, ile planujesz mieć krzaków w ogrodzie.

Moja subiektywna propozycja:
  • chcesz tylko popróbować, zjeść świeżego pomidorka do kanapki czy sałatki – wystarczy Ci 5-8 krzaków
  • masz dużą rodzinę i lubisz w sezonie jeść pomidorowo: zupy, sosy, lecza itp. – pomyśl o 15-25 krzakach
  • jak wyżej + chcesz robić przetwory z pomidorów – 40 to minimum

Przy około 60 krzakach najadamy się pomidorami w sezonie, a passaty, soków, sosów itp. wystarcza na całą zimę, a i obdarować znajomych jest czym.

Ale pamiętaj: głównym wyznacznikiem jest miejsce i czas, jakie możesz poświęcić. Jeśli jesteś osobą bardzo zapracowaną, masz mało czasu i mały ogród- lepiej posiej mniej.

Czy uprawa pomidorów jest trudna?

Jest to jedno z naszych bardziej wymagających warzyw. To zupełnie inna liga niż marchewka czy ziemniaki! Oczywiście nie jest to jakieś wielkie wyzwanie – ale jednak trzeba się liczyć z tym, że pomidory to dużo pracy. Jednak nagroda jest jej z całą pewnością warta. Poza tym w pomidorach jest coś, co przyciąga wszystkich ogrodników. Myślę, że to warzywo dla ambitnych. Pomidory każdego roku uczą mnie nowych rzeczy i zdecydowanie są moim ulubionym warzywem. Lubię wyzwania 🙂

Rozsada kupowana a własna

Wiele osób nie sieje, a kupuje gotową rozsadę. Ma to jedną zaletę – oszczędza nasz czas. Jednak ma też mnóstwo wad:

  • Krzaczki są silnie przenawożone, aby wyglądać na ładne i zachęcać do zakupu. Takie rośliny gorzej radzą sobie z przeciwnościami losu w ogrodzie i są podatniejsze na choroby.
  • Sadzonki niekoniecznie są hartowane i pielęgnowane tak, by miały dobry start po posadzeniu. Klient kupuje oczami, weźmie najładniejsze.
  • Rośliny są opryskiwane – rozsada rośnie w wielkim zagęszczeniu właściwym dla masowej produkcji. To idealne warunki dla rozwoju chorób. Jeśli ktoś chce zarobić, nie może sobie na to pozwolić. Dlatego oprysk goni oprysk.
  • Nasiona, z których wysiano te odmiany pomidorów to najczęściej mieszańce F1 – sztucznie otrzymywane krzyżówki. Są silniejsze i bardziej plenne, jednak ich produkcja jest nienaturalna (chemiczne kastrowanie kwiatów), a po zebraniu nasion z takich pomidorów wyrosną zupełnie inne rośliny.
  • Nie ma ciekawych odmian, nie ma różnorodności. Są masowe, sztucznie otrzymywane odmiany. Pomidory, które maja wyglądać. Po prostu.

Musisz samemu zdecydować, co cenisz sobie bardziej, wolny czas, czy jakość pomidorów.

Rodzaje pomidorów

Wybierając odmiany pomidorów, większość z nas kieruje się wyglądem owoców. Jedni wolą koktajlowe, inni giganty. Drugim ważnym kryterium jest typ wzrostu, pomidory dzielą się na:

  • karłowe
  • wysokie samokończące
  • wysokie o nieograniczonym wzroście

Te pierwsze to małe krzaczki, sięgające maksymalnie do kolana. Plon z nich niewielki, ale zwykle dają radę bez podpór.

Wysokie za to wymagają już tyczki albo sznurka. Niektóre są samokończące – w pewnym momencie na samym wierzchołku wyrasta kwiat i na tym wzrost pomidora się kończy (zwykle ma on wtedy 1-1,5 m wysokości).

Ale najczęściej odmiany pomidorów to te o nieograniczonym wzroście – czyli będą rosły aż do jesieni, dopóki ich nie ogłowimy. Takie pomidory dają największy plon.

 

Moje ulubione odmiany pomidorów

To zdecydowanie pomidory z rodziny tych „czarnych„.

Zwykle są czerwone z lekkim ciemnobrązowym podbarwieniem, ale bywają też niemal całkiem czarne. Ich smak jest nieco inny niż standardowych pomidorów – bardziej wyrazisty, lekko dymny, są smaczne nawet bez soli.

Odmiany, które polecam: Black Krim (Noire de Crimee), Berkelye Tie Dye (na zdjęciu obok, średniowczesny). Te dwa to moi faworyci. Miałam też i również polecam: Black Zebra, Noire Blue Fruit, Black From Tula, Czernoje Serdce, Black Master, Czernomor, Brandywine Black, Brandywine True Black, Carbon, Indigo Rose (są zupełnie czarne), Black Prince.

 

Ananas Noir

Pomidor warty uwagi! Ma ciekawy smak, lekko owocowy, bardzo przyjemny. I te pomidory! Często przekraczały wagą 1kg! Zwykle na krzaku jest ich tylko kilka, no ale za to jakich. Z wierzchu jest zielonkawy, a to co ciekawe – ma w środku. Spójrz na zdjęcie, jakie kolorki! Czy jest dojrzały dowiesz się po jego miękkości, bo czerwony z wierzchu nie będzie.

Inne, które lubię:

Szkoda, ze nie robiłam wystarczająco dużo zdjęć w sezonie – w tym to nadrobię.

Aurija – bardzo plenny, pomidory podłużne, mięsiste. W Rosji zwany „żeńskim udabnikiem”. Wygooglaj nazwę Aurija, dowiesz się dlaczego 😀

Kalman – mój ulubiony wśród malinowych. Absolutne mistrzostwo, jeśli chodzi o smak. Słodziutkie, że ślinka cieknie na samą myśl 🙂 Wadą jest wygląd krzaków – są wiotkie i takie „brzydkie”. Ale taka jego uroda i nie ma się co martwić.

Sakiewka – drugi słodziak. Niestety owoce są bardzo miękkie, często pękają, ale są pyszne. Skórka czerwona, ale w środku malinowy. Sakiewce i Kalmanowi wszystko wybaczam i chociaż co roku testuję nowe odmiany – to te dwie + BTD są zawsze!

Brandywine (Red, Yellow, Black, Sudduth Strain) to szeroka rodzina pomidorów o różnym kolorze. Łączy je płaski kształt i dość zwarty miąższ. Są twarde, duże i smaczne.

Pokusa – mój ulubiony koktajlowy. Pomidorki malutkie (2cm średnicy), ale najsmaczniejsze na świecie, idealny balans słodyczy i kwasku.

Green Grape Cherry – zielona koktajlówka, wygląda jak białe winogrona i podobnie smakuje.

Megagronek – mega grona ze 100 albo 200 owockami w kształcie małych gruszeczek. Bardzo smaczne, słodkie. Niestety trochę mniej odporny na zarazę, ale dla tych gron WARTO!

Snow White – też dobra koktajlówka, z jasnożółtymi, słodkimi owocami

Aussie – giganty, mój rekordowy ważył 1,96kg!! Smak dawnych pomidorów, raczej kwaśny niż słodki.

De Barao – bardzo wysokie krzaki, dobrze sobie radzą nawet w trudnych warunkach. Smak dobry, bez fajerwerków, ale są łatwe w uprawie.

Dikaja Roza – rosyjska odmiana, fajny, soczysty i smaczny pomidorek w kolorze owoców dzikiej róży

Stupice – smak przeciętny, ale jest bardzo wczesny – a każdy pierwszy pomidor jest najsmaczniejszy przecież 🙂

 

Odmiany, które nie podbiły mojego serca

Malachitowa Szkatułka – wiele osób się nim zachwyca, że taki nietypowy. Czytałam na forach często określenie „mój ulubiony jeśli chodzi o smak”.  To prawda, wygląda nietypowo (jest zielony nawet gdy dojrzeje), ale mnie jego smak nie podszedł. Wolę bardziej wyraziste pomidory.

Black Cherry, Tigerella – ciekawe i smaczne, ale miały grubą skórę.

Reisetomate – efektowny, ale miałby pierwsze miejsce w konkursie na najbardziej niepraktyczną odmianę świata. Pomidory przypominają wielkie czerwone jeżyny – składają się z kilku pozrastanych części. Niestety nie dojrzewają one równomiernie, a wzrost jest krzaczasty i trudny do prowadzenia. Smak przeciętny.

Mandarin Cross – wielkie pomarańczowe kule, dobrze się przechowują, są twarde i trwałe. Smak jednak przeciętny. Ale wyglądają imponująco!

Yellow Pearshaped – małe żółte gruszeczki. Bardzo ładny i efektowny, do tego plenny – jednak smak bez szału, taki płaski.

Skąd brać nasiona?

Poza sklepami ogrodniczymi, warto popytać znajomych. Mnóstwo ciekawych odmian do kupienia jest też np. tutaj

Najlepiej mieć swoje własne nasiona – masz wtedy pewność, że zebrano je z najlepszych pomidorów, z najsilniejszych krzaków. Takie nasiona staną się kiedyś wspaniałymi roślinami, idealnie dobranymi do mikroklimatu Twojego ogródka.

Siew nasion pomidora

Najpierw wysiewamy do tacki/skrzynki nasiona. Użyj specjalnej ziemi do rozsad – warto. Pamiętaj oznaczyć odmiany, żeby się nie pomyliły potem 🙂 Tacki wypełniamy ziemią tylko na wysokość 3-5 cm. Nie ma sensu więcej, i tak zaraz będziemy pikować. Pierwsze z ziemi wyjdą liścienie – specyficzna para pierwszych liści, inna od pozostałych. Potem pojawią się liście właściwe. Kiedy zauważysz pierwsze właściwe listki – pora na pikowanie. Tackę z siewkami trzymaj na najjaśniejszym parapecie w domu.

Pikowanie pomidorów

Jest konieczne. W marcu i na parapecie jest za mało słońca. Pomidory wyciągają się do góry, szukając światła. A naszym celem jest rozsada niska i krępa, rosnąca w zwartym pokroju, nie do góry. Wybiegnięte sadzonki są słabe, źle sie przyjmują, późno i słabo dają plon.

Żeby temu zapobiec, min. 2 razy trzeba pikować.

Pierwsze pikowanie – gdy pojawią się liście właściwe. Ze skrzynek pikujemy do wielodoniczek albo małych pojedynczych doniczek – tak głęboko, by liścienie były tuż nad ziemia, a łodyżka – pod.

Drugie pikowanie – gdy pomidory mają jakieś 15-20cm. Sygnałem jest wybieganie lub zapełnienie całej doniczki korzeniami. Teraz pikujemy do dużych doniczek. Nie muszą być szerokie, byle by były wysokie. U mnie są to kubki po dużej śmietanie. Mogą być tez jednorazowe kufle na piwo. Tylko konieczna jest dziurka w dnie, bez dziurki pomidory się utopią. Sadzimy tak, by pierwszy od dołu liść właściwy był tuż nad ziemią.

Jeśli pomidory nadal wybiegają, można pikować jeszcze trzeci raz (ale nie jest to konieczne).

Pielęgnacja rozsady

Temperatura w dzień musi być wyższa niż w nocy. Np. w dzień 22, w nocy 18 stopni. Minimalna to 14. Sadzonki wyciągają się od braku światła i zbyt wysokiej temperatury. Jeśli nie możesz zapewnić wystarczająco dużo światła – obniż temperaturę, przynajmniej na noc (można wynieść na noc do innego pomieszczenia). Podlewaj rzadko i dopiero wtedy, gdy zauważysz, że ziemia przeschła albo pomidory lekko podwiędły. Przesuszenie szkodzi im znacznie mniej niż zalanie.

Hartowanie

Potrafi przyspieszyć plony o tydzień, a nawet dwa. Jeśli nie będziemy hartowali naszych pomidorów, to po posadzeniu przeżyją one szok – palące słońce, a nocą chłód. A w domu było tak spokojnie. Liście będą miały białe poparzenia słoneczne, roślina zmarnieje. Dopiero to, co urośnie na zewnątrz (nowe liście) będą sensowne i nadające się do dalszej pielęgnacji. Poza tym hartowanie zmusza rośliny do stawania się bardziej krępymi, by nie uszkodził ich wiatr, bo na dworze cały czas lekko się kołyszą. Jeśli posadzisz wybiegniętą, niehartowaną sadzonkę i nawet ją solidnie podwiążesz – cienkiej łodydze będzie ciężko udźwignąć rozwijające się nowe liście. Mogą się przewracać, łamać, przeginać.

A jeśli zahartujesz – roślina od razu będzie czuła się jak u siebie, nie straci czasu na adaptację.

Hartowanie zaczynamy delikatnie, na początku kwietnia, jeśli pogoda jest odpowiednia. Najpierw zacznij tylko od uchylenia okna przy rozsadowym parapecie. Pierwszy raz wynieś na zewnątrz, gdy będzie minimum 15 stopni. Rozsadę najpierw stawiaj w cieniu, w miejscu osłoniętym od wiatru. Najpierw na godzinę, a z każdym dniem stopniowo wydłużaj ten czas. Później możesz wynosić je już na słońce, gdy się wzmocnią.

Jak często wynosić? Dla pomidora najlepiej byłoby przebywać zawsze w dzień na dworze (gdy tylko jest 15 stopni przy młodej rozsadzie, 13 przy starszej). Ale wiadomo, noszenie wielu doniczek codziennie jest uciążliwe. Z moich doświadczeń wynika, że już trzykrotne wyniesienie rozsady na dwór daje efekty. Ale im częściej tym lepiej.

Co potem?

Rozsadę sadzimy, gdy minie już niebezpieczeństwo przymrozków. Ale o sadzeniu, nawożeniu itp. napiszę później. Tymczasem – zachęcam do zaopatrzenia się w pomidorowe nasiona. Masz jeszcze trochę czasu 🙂

Jeśli nie masz swojego ogródka

Możesz uprawiać pomidory w donicach. Jest to trochę bardziej uciążliwe, ale jak najbardziej możliwe. Zasady:

  • Wybieraj odmiany nie odznaczające się zbyt intensywnym wzrostem.
  • Daruj sobie koktajlówki – choć mają małe owoce, to krzaki zwykle bardzo żywotne, silnie rosnące. Lepsze będą wielkoowocowe.
  • Donica musi mieć min. 10 litrów, a najlepiej 20 l.
  • Donica powinna być biała, jeśli stoi na słońcu. Pomidory piją bardzo dużo wody; w takiej donicy korzeń przesycha natychmiast. W gruncie można podlewać co tydzień, dwa, trzy – zależnie od rodzaju gleby. A w donicy musimy częściej. Nawet codziennie. Ciemne donice na słońcu nagrzewają się zbyt mocno, korzeń się dusi i woda szybciej paruje, dlatego dobre są białe donice, wiadra.
  • Nigdy nie sadź dwóch krzaków w jednej donicy. Taka donica to mało dla jednej rośliny, a co dopiero dla dwóch. Wiesz, że w gruncie pomidor korzeni się na głębokość 1,20m? Pomyśl, jak ciasno ma w donicy.
  • Palik musi być stabilny, aby cała donica nie przewróciła się pod jego ciężarem.
  • Musisz ostrożnie nawozić. Donica to mały, zamknięty obszar. Ewentualny nadmiar jakiegoś składnika nie spłynie wgłąb ziemi, ale będzie siedział i siedział w donicy. A pomidory są wrażliwe na wahania składników pokarmowych. Najlepiej nawozić często, a małymi dawkami.

Zachęcam do zgłębiania pomidorowej wiedzy. Tysiące odmian czekają na wypróbowanie!

Na zakończenie…

Jeśli dopiero zaczynasz w kwestii pomidorów, zapewne już zauważyłeś, że moja lista nijak się ma do ogólnopolskiej klasyfikacji pomidorów na trzy odmiany (malinowe, bawole serca, koktajlowe). Pomidory, które opisuję, są nie do osiągnięcia w sklepach. Nawet w warzywniakach często są pomidory z Hiszpanii – na giełdach mają ceny lepsze niż polskie. Dzisiaj pomidorowy przemysł skupia się na dostarczeniu ładnych, odpornych na transport owoców. Smak jest sprawą drugorzędną. Większość z moich ukochanych odmian nie przeżyłoby transportu w formie nadającej się do sprzedaży. Dlatego warto samemu siać pomidory – otwierasz sobie drzwi do nowych, wspaniałych smaków 🙂

Ja w tym roku będę szalała z pomidorami z Rosji, których nasiona udało mi się zdobyć na Syberii. Mam około 20 odmian do sprawdzenia, same mięsiste olbrzymy. Rosyjskie pomidory są dużo bardziej odporne na warunki atmosferyczne, poza tym ta mnogość odmian! Rosjanie zdecydowanie są pomidorolubni; lubią urozmaicenie w tym temacie. Ciekawość mnie już zżera 🙂