Przełom czerwca i lipca to ciekawy zielarsko czas. Krótkie i ciepłe noce, długi dzień powodują, że rośliny są nieprzyzwoicie mocno wysycone substancjami czynnymi. Mieszkam przy kwitnącej kilkuhektarowej śródleśnej łące i właśnie jej potencjał chcę wykorzystać – zobacz jakie kosmetyki ziołowe zrobiłam 🙂

Królową naszej łąki jest koniczyna czerwona.

Koniczyna to typowe zioło dla kobiet. Leczy trądzik androgenny u kobiet, znosi objawy napięcia przedmiesiączkowego, reguluje menstruacje. Ziele koniczyny jest bogate w aminokwasy, białka, witaminy i sole mineralne, w formie łatwo przyswajalnej dla człowieka. Syrop z jej kwiatów jest dobry na kaszel.

Ale my wykorzystamy ją zewnętrznie: wyciągi z koniczyny działają korzystnie na skórę. Podnoszą elastyczność i wilgotność skóry, ujędrniają ją i rozjaśniają optycznie. Hamują nadmierny łojotok i nadmierne rogowacenie skóry. Zmniejszają wrażliwość skóry na androgeny u kobiet, przez co poprawiają jej stan, czyniąc ja delikatniejszą, cieńsza, gładszą i mniej zrogowaciałą. Dodatkowo pomagają skórze radzić sobie z ekspozycją na słońce (silny przeciwutleniacz).

Poza koniczyną jest wiele kwiatów, które pomogą naszej cerze i włosom w letnim czasie:

wyka (działa przeciwzapalnie, antyalergicznie, zmniejsza wypadanie włosów),

żywokost (działanie kojące, łagodzące),

wiesiołek (działa estrogennie, spowalnia procesy starzenia się skóry),

tasznik pospolity i tobołki polne (działają lekko ściągająco, zapobiegają przekrwieniu skóry),

macierzanka piaskowa (zapobiega trądzikowi i krostkom bakteryjnym, a w szamponie – tonizuje skórę głowy, reguluje produkcję sebum, nie wysuszając włosów),

szarłat szorstki (działa łagodząco, polecany osobom z AZS i skłonnością do podrażnień).

pokrzywa (wzmacnia, regeneruje włosy, nabłyszcza je).

Olej z pestek brzoskwini zawarty w kremie do twarzy i balsamie nawilża i odżywia. dodatkowo olej z pestek dzikiej róży działa przeciwstarzeniowo. Zawarty w kremie do twarzy olej z pestek malin odżywia skórę i pełni funkcje naturalnego filtra SPF.

Generalnie ta seria ma zawierać to, co najlepsze teraz na łące, a swym działaniem wpisywać się w okres letni: kiedy wystawiamy się na słońce, wiatr smaga buzię i czesze włosy 🙂

Zanim zaczniesz – przygotuj półprodukty:

Zbierz zioła z łąki, mogą być takie, jak wyżej – lub Twój własny, dowolny zestaw. Możesz też użyć samej tylko koniczyny i wyki – jeśli nie znasz/nie masz w pobliżu reszty ziół.

Z pokrzywy i żywokostu miałam gotowy gliceryt (rozdrobnione liście pokrzyw/korzenie żywokostu wiosną skropiłam spirytusem i zalałam gliceryną wymieszaną z wodą w stosunku 2:1). Możesz pominąć i zrobić napar.

Z koniczyny (przeważała ilościowo) i macierzanki zrobiłam odwar (wyłączyłam gaz zaraz po zagotowaniu wody i zostawiłam do ostygnięcia).

Resztę ziół rozdrobniłam blenderem (można w moździerzu) i zalałam na tydzień kwasem mlekowym w stężeniu 5%. W handlu kwas mlekowy występuje w postaci roztworu 80%, rozpuszczając 1 część takiego roztworu w 15 częściach wody destylowanej – otrzymamy 5% roztwór kwasu mlekowego. Po kilku dniach otrzymamy zielony, pachnący ekstrakt roślin – należy go odcedzić.

 

Przełom czerwca i lipca to ciekawy zielarsko czas. Krótkie i ciepłe noce, długi dzień powodują, że rośliny są nieprzyzwoicie mocno wysycone substancjami czynnymi. Mieszkam przy kwitnącej kilkuhektarowej śródleśnej łące i właśnie jej potencjał chcę wykorzystać – zobacz jakie kosmetyki ziołowe zrobiłam 🙂

Królową naszej łąki jest koniczyna czerwona.

Koniczyna to typowe zioło dla kobiet. Leczy trądzik androgenny u kobiet, znosi objawy napięcia przedmiesiączkowego, reguluje menstruacje. Ziele koniczyny jest bogate w aminokwasy, białka, witaminy i sole mineralne, w formie łatwo przyswajalnej dla człowieka. Syrop z jej kwiatów jest dobry na kaszel.

Ale my wykorzystamy ją zewnętrznie: wyciągi z koniczyny działają korzystnie na skórę. Podnoszą elastyczność i wilgotność skóry, ujędrniają ją i rozjaśniają optycznie. Hamują nadmierny łojotok i nadmierne rogowacenie skóry. Zmniejszają wrażliwość skóry na androgeny u kobiet, przez co poprawiają jej stan, czyniąc ja delikatniejszą, cieńsza, gładszą i mniej zrogowaciałą. Dodatkowo pomagają skórze radzić sobie z ekspozycją na słońce (silny przeciwutleniacz).

Poza koniczyną jest wiele kwiatów, które pomogą naszej cerze i włosom w letnim czasie:

wyka (działa przeciwzapalnie, antyalergicznie, zmniejsza wypadanie włosów),
żywokost (działanie kojące, łagodzące),
wiesiołek (działa estrogennie, spowalnia procesy starzenia się skóry),
tasznik pospolity i tobołki polne (działają lekko ściągająco, zapobiegają przekrwieniu skóry),
macierzanka piaskowa (zapobiega trądzikowi i krostkom bakteryjnym, a w szamponie – tonizuje skórę głowy, reguluje produkcję sebum, nie wysuszając włosów),
szarłat szorstki (działa łagodząco, polecany osobom z AZS i skłonnością do podrażnień).
pokrzywa (wzmacnia, regeneruje włosy, nabłyszcza je).

Olej z pestek brzoskwini zawarty w kremie do twarzy i balsamie nawilża i odżywia. dodatkowo olej z pestek dzikiej róży działa przeciwstarzeniowo. Zawarty w kremie do twarzy olej z pestek malin odżywia skórę i pełni funkcje naturalnego filtra SPF.

Generalnie ta seria ma zawierać to, co najlepsze teraz na łące, a swym działaniem wpisywać się w okres letni: kiedy wystawiamy się na słońce, wiatr smaga buzię i czesze włosy 🙂

Zanim zaczniesz – przygotuj półprodukty:

Zbierz zioła z łąki, mogą być takie, jak wyżej – lub Twój własny, dowolny zestaw. Możesz też użyć samej tylko koniczyny i wyki – jeśli nie znasz/nie masz w pobliżu reszty ziół.

Z pokrzywy i żywokostu miałam gotowy gliceryt (rozdrobnione liście pokrzyw/korzenie żywokostu wiosną skropiłam spirytusem i zalazłam gliceryną wymieszaną z wodą w stosunku 2:1). Możesz pominąć i zrobić napar.

Z koniczyny (przeważała ilościowo) i macierzanki zrobiłam odwar (wyłączyłam gaz zaraz po zagotowaniu wody i zostawiłam do ostygnięcia).

Resztę ziół rozdrobniłam blenderem (można w moździerzu) i zalałam na tydzień kwasem mlekowym w stężeniu 5%. W handlu kwas mlekowy występuje w postaci roztworu 80%, rozpuszczając 1 część takiego roztworu w 15 częściach wody destylowanej – otrzymamy 5% roztwór kwasu mlekowego. Po kilku dniach otrzymamy zielony, pachnący ekstrakt roślin – należy go odcedzić.

 

Przełom czerwca i lipca to ciekawy zielarsko czas. Krótkie i ciepłe noce, długi dzień powodują, że rośliny są nieprzyzwoicie mocno wysycone substancjami czynnymi. Mieszkam przy kwitnącej kilkuhektarowej śródleśnej łące i właśnie jej potencjał chcę wykorzystać – zobacz jakie kosmetyki ziołowe zrobiłam 🙂

Królową naszej łąki jest koniczyna czerwona.

Koniczyna to typowe zioło dla kobiet. Leczy trądzik androgenny u kobiet, znosi objawy napięcia przedmiesiączkowego, reguluje menstruacje. Ziele koniczyny jest bogate w aminokwasy, białka, witaminy i sole mineralne, w formie łatwo przyswajalnej dla człowieka. Syrop z jej kwiatów jest dobry na kaszel.

Ale my wykorzystamy ją zewnętrznie: wyciągi z koniczyny działają korzystnie na skórę. Podnoszą elastyczność i wilgotność skóry, ujędrniają ją i rozjaśniają optycznie. Hamują nadmierny łojotok i nadmierne rogowacenie skóry. Zmniejszają wrażliwość skóry na androgeny u kobiet, przez co poprawiają jej stan, czyniąc ja delikatniejszą, cieńsza, gładszą i mniej zrogowaciałą. Dodatkowo pomagają skórze radzić sobie z ekspozycją na słońce (silny przeciwutleniacz). Idealna roślina na kosmetyki ziołowe!

Poza koniczyną jest wiele kwiatów, które pomogą naszej cerze i włosom w letnim czasie:

wyka (działa przeciwzapalnie, antyalergicznie, zmniejsza wypadanie włosów),
żywokost (działanie kojące, łagodzące),
wiesiołek (działa estrogennie, spowalnia procesy starzenia się skóry),
tasznik pospolity i tobołki polne (działają lekko ściągająco, zapobiegają przekrwieniu skóry),
macierzanka piaskowa (zapobiega trądzikowi i krostkom bakteryjnym, a w szamponie – tonizuje skórę głowy, reguluje produkcję sebum, nie wysuszając włosów),
szarłat szorstki (działa łagodząco, polecany osobom z AZS i skłonnością do podrażnień).
pokrzywa (wzmacnia, regeneruje włosy, nabłyszcza je).

Olej z pestek brzoskwini zawarty w kremie do twarzy i balsamie nawilża i odżywia. dodatkowo olej z pestek dzikiej róży działa przeciwstarzeniowo. Zawarty w kremie do twarzy olej z pestek malin odżywia skórę i pełni funkcje naturalnego filtra SPF.

Generalnie ta seria ma zawierać to, co najlepsze teraz na łące, a swym działaniem wpisywać się w okres letni: kiedy wystawiamy się na słońce, wiatr smaga buzię i czesze włosy 🙂

Zanim zaczniesz – przygotuj półprodukty:

Zbierz zioła z łąki, mogą być takie, jak wyżej – lub Twój własny, dowolny zestaw. Możesz też użyć samej tylko koniczyny i wyki – jeśli nie znasz/nie masz w pobliżu reszty ziół.

Z pokrzywy i żywokostu miałam gotowy gliceryt (rozdrobnione liście pokrzyw/korzenie żywokostu wiosną skropiłam spirytusem i zalazłam gliceryną wymieszaną z wodą w stosunku 2:1). Możesz pominąć i zrobić napar.

Z koniczyny (przeważała ilościowo) i macierzanki zrobiłam odwar (wyłączyłam gaz zaraz po zagotowaniu wody i zostawiłam do ostygnięcia).

Resztę ziół rozdrobniłam blenderem (można w moździerzu) i zalałam na tydzień kwasem mlekowym w stężeniu 5%. W handlu kwas mlekowy występuje w postaci roztworu 80%, rozpuszczając 1 część takiego roztworu w 15 częściach wody destylowanej – otrzymamy 5% roztwór kwasu mlekowego. Po kilku dniach otrzymamy zielony, pachnący ekstrakt roślin – należy go odcedzić.

 

Krem do twarzy

Faza tłuszczowa:

6% olej z pestek brzoskwini
4% olej z pestek dzikiej róży
3% masło shea
0,5% wosk pszczeli

Faza wodna:

56% wodne ekstrakty roślinne: napary i ekstrakt mlekowy. Uwaga! zmierz pH, powinno wynosić 6-6,5 (późniejsze dodatki obniżą je jeszcze o ok. pół stopnia). Użycie ekstraktów mlekowych znacznie obniża pH. Jeśli pH jest za niskie – możesz dodać więcej naparów lub podnieść je mleczanem sodu.
8% baza samoemulgująca z pestek moreli (do kupienia w internecie)

Faza dodatków wrażliwych na temperaturę:

6% olej z pestek malin
5% gliceryt żywokostowy (można zastąpić naparem)
5% żel hialuronowy (r-r 1%)
2% mleczko pszczele
1% lanolina
1% wit. E
0,5% glukonolakton
0,5% ekstrakt z aloesu
0,5% d-pantenol
0,5%-1% konserwant Ecocert

+ olejki eteryczne (u mnie geranium + ylang-ylang)

Wykonanie:

Jak zrobić krem, krok po kroku opisałam TUTAJ.

 

Balsam do ciała

Faza tłuszczowa:

8% masło shea
5% emulgator Olivem
2% alkohol cetylowy
1% wosk pszczeli
1% lanolina

Faza wodna:

67% napary i ekstrakty mlekowe z ziół (pH powinno wynosić 6-6,5)

Faza dodatków:

10% żel hialuronowy (r-r 1%)
3% gliceryt żywokostowy
2% ekstrakt z aloesu
0,5% alantoina
0,5-1% konserwant Ecocert
olejki eteryczne (u mnie kwiatowe, a jakże!)

Wykonanie jest analogiczne, jak w przypadku kremu (kliknij tutaj).

 

Delikatny szampon do włosów

W garnku z grubym dnem wymieszaj:

10% ekstraktu mlekowego z orzechów piorących
15% glukozydu laurylowego
12% glukozydu kaprynowo-kaprylowego
3% RE-FAT

Podgrzewaj bardzo delikatnie, aż masa będzie jednolita. Wystarczy, by mieszanka osiągnęła temperaturę ciała, nie podgrzewaj mocniej.

 

W oddzielnym naczyniu odważ:

44% naparów z ziół (pokrzywa może być w przewadze tylko dla osób o ciemnych włosach – jasne może zabarwić na zielonkawy odcień)
3% żel aloesowy
2% żel hialuronowy
2% elastyna
2% olej z pestek dzikiej róży (lub inny, który Ci służy)
1% oliwy magnezowej
1% hydrolizatu jedwabiu
1% ekstrakt etanolowy z psianki słodkogórz
1% wit. B3
0,5-1% konserwant Ecocert
olejki eteryczne (u mnie szałwia muszkatołowa + kilka innych)

wymieszaj powyższe składniki, a następnie w odrobinie d-pantenolu rozpuść 1% gumy ksantanowej. Wlej tą mieszankę do naczynia i zmiksuj wszystko razem, do uzyskania stabilnego żelu. Odstaw, niech zgęstnieje, a bąbelki ulecą.

Następnie do ciepłych glukozydów delikatnie wlej wymieszany żel – i mieszaj bardzo ostrożnie, aby się nie spieniło. Podgrzej do temperatury ciała, max 40 stopni – będzie łatwiej mieszać i rozlewać.

Przelej do butelki i gotowe 🙂 szampon jest wydajny, a jednocześnie delikatny. Włosy po umyciu są lśniące, miękkie, lekkie i sypkie 🙂