W lodówce pusto a do miasta daleko

Rzadko kiedy dotyka mnie brak produktów spożywczych – kiedy ma się swój ogród, zawsze łatwo coś wygrzebać na obiad. Ale są takie momenty, np. po powrocie z urlopu, że „nie ma nic do jedzenia”. A do miasta mam prawie 20km… Poratuję się chwastami – mam tyle żółtlicy i gwiazdnicy na ogródku. Wpisuję w wyszukiwarkę: gwiazdnica żółtlica przepisy – nie znajduję jednego przepisu na obie te rośliny. A więc czas połączyć je w naleśnikach 🙂 Mogą one stanowić ciekawy, bezmięsny obiad.

 

Nie lubisz szpinaku?

Żółtlica i gwiazdnica mają znacznie bardziej wyrazisty smak niż szpinak, więc mogą przypaść do gustu nawet antyfanom zielonych nadzień. No i zawsze to porcja dzikości na talerzu. Dodatkowo – wypielony ogród. Nie widzę minusów!

 

Jedzenie chwastów kiedyś a dzisiaj

Jednym z moich milszych wspomnień z dzieciństwa jest wspólne pielenie ogrodu z Mamą. Pielić nie znosiłam (dziś lubię), ale Mama zawsze opowiadała ciekawe rzeczy. Uczyła mnie tego, co jej przekazała Babcia – które rośliny kiedyś gotowano w czasie wojny i podczas przednówkowej biedy. Które są lecznicze, które szkodliwe. Do dziś pamiętam mieszankę szacunku i pogardy, jaką Mama darzyła lebiodę, łobodę i żółtlicę. Pogardy – bo było to pożywienie ze wszech miar podłe i kojarzyło się z widmem prawdziwej biedy i głodu, jakich Babcia i Mama nieraz zaznały. Szacunku – bo jednak ta lebioda pozwalała przetrwać, nie była zwykłym bezużytecznym chwastem. Mimo, że miałam kilka lat, rozumiałam powagę sytuacji i na zawsze zapamiętałam, czym ratować się gdy nadejdą jakieś katastrofy…

Za to dzisiaj jedzenie chwastów ma raczej charakter trendu, żeby nie powiedzieć – kaprysu lub fanaberii. Jedzenie zupy z lebiody nikomu już chyba się nie kojarzy z wygłodniałymi dziećmi i strachem o jutro. Ale to bardzo przydatny trend! Dzieciństwo mojej Mamy to były lata 50-te – wtedy większość jedzenia była „organic” i „bio”. Dziki chwast był tak samo ekologiczny jak ziemniaki z pola i świnia z zagrody, tyle, że mniej wartościowy. A dzisiaj? Większość ludzi żywi się jałowym i szkodliwym jedzeniem. Jałowym – bo selekcja uprawna nie szła w kierunku wartości odżywczych, ale plonu z hektara, odporności na transport i wyglądu handlowego. Szkodliwym – bo opryski dzisiaj to codzienność. Dlatego dzisiaj jedzenie chwastów to przy okazji dostarczanie sobie zdrowego pożywienia. Taki superfood, bonus. W czasach, gdy wszystko było „eko” – chwasty nie miały znaczenia poza okresami biedy.

 

Zalety jedzenia dzikich roślin:

  1. Dostarczasz wiele cennych składników pokarmowych, nieobecnych już w uprawnych warzywach.
  2. Jeżeli zbierasz je w czystym terenie – jesz prawdziwie dzikie i zdrowe jedzenie.
  3. Uczysz się, jak się wyżywić, gdy z jakiegoś powodu będziesz zdany na siebie, poza cywilizacją.
  4. Poznajesz nowe rośliny.
  5. Zbieranie roślin to przyjemna forma aktywności 🙂

 

Jeśli dopiero zaczynasz jeść nieuprawne rośliny – naleśniki z żółtlicą są dobrym wstępem.

Żółtlica drobnokwiatowa i owłosiona

Każdy, kto ma ogród, zna tego chwasta:

Popularny chwast jednoroczny, jest chyba w każdym ogrodzie. Czy wiesz, że jest zdrowa i lecznicza?

W medycynie ludowej była używana głównie do leczenia zmian skórnych, jako pomoc przy gojeniu ran. Dr. Różański podaje, że „Doskonałe do leczenia ran, atopowego zapalenia skóry, łuszczycy, eczema, oparzeń, owrzodzeń jest utarte świeże ziele z olejem lnianym i tranem pół na pół.”

Ale takie świeże ziele jest też zdrowe przy zastosowaniu „od środka” – utarte z jakimś tłuszczem (np. oliwą z oliwek). Pobudza wydalanie złogów żółciowych, pobudza procesy detoksykacji i oczyszczania jelit, reguluje wypróżnienia. Możesz zjeść codziennie kilka łyżek takiej papki – to darmowa kuracja oczyszczająca.

Ziele żółtlicy jest źródłem witaminy C, potasu, żelaza, krzemu, bioflawonoidów, przeciwzakrzepowych kumarynowców i poliacetylenów. Działa antybakteryjnie, przeciwzapalnie, przeciwalergicznie, detoksykująco, ochronnie na miąższ wątroby i pobudza regenerację tkanek. Wywiera wpływ immunostymulujący i przeciwwysiękowy. Reguluje przemianę materii.

Można ją jeść na surowo w sałatkach (młode listki) albo przyrządzać jak szpinak. Tyle dobroci w zwykłym chwaście!

Gwiazdnica pospolita

Lubi delikatnym, ale zwartym kobiercem porastać grządki i kompost

Ten charakterystyczny chwast porasta glebę w specyficzny sposób – roślina korzeni się dość słabo, a tuż nad ziemią rozgałęzia się i pokłada, potrafi płożyć się na naprawdę dużej powierzchni. Jednym wyrwaniem łatwo zgarniamy całą rozrośniętą kępę gwiazdnicy. U mnie masowo porasta kompost i wilgotniejsze miejsca na grządkach.

Gwiazdnica jest bogata w łatwo przyswajalną witaminę C – 50g (kilka roślin) zawiera jej tyle, co sklepowa tabletka. Ma też inne witaminy – A, F, PP. Jest bogata w różne saponiny. Wyciągi z ziela gwiazdnicy działają przeciwzapalnie, przeciwświądowo, moczopędnie i odtruwająco. Dzięki saponinom działa wykrztuśnie – herbatka ze świeżego bądź suszonego ziela gwiazdnicy, posłodzona miodem – to dobre lekarstwo na kaszel i chrypkę.

Również zewnętrznie działa dobrze na skórę – rozjaśnia ją, oczyszcza wągry. Jest dobra dla osób z AZS i podobnymi schorzeniami. Rozgnieć lub zmiel w blenderze świeże ziele i taką papkę nałóż na twarz – to ekspresowa maseczka (dla osób z tłustą skórą), która oczyszcza skórę, uelastycznia ją i powstrzymuje nadmierny łojotok.

W farszach do naleśników, pierogów, tart i tego typu potraw jest smaczna i polecana.

 

Przepis na chwastne naleśniki z żółtlicą i gwiazdnicą

Ciasto:

Cóż, nigdy nie ważyłam składników. Mieszam rózgą mąkę z mlekiem, dodaję jajko, nieco oleju i odrobinę soli. Konsystencja – jak na ciasto naleśnikowe 🙂 Smażę na patelni tytanowej bez tłuszczu.

Gdyby jednak ktoś potrzebował przepisu – myślę, że TEN będzie dobry.

Farsz na 8-10 naleśników:

duża miska (4l) przebranej i umytej gwiazdnicy pospolitej oraz liści żółtlicy drobnokwiatowej lub owłosionej (odrzucam łodygi, bo są twarde)
łyżka masła
zielona cebulka
łyżeczka śmietany
ser feta lub starty ser żółty
sól i pieprz do smaku

Taka miska zielska wystarczyła na 10 naleśników:

gwiazdnica przepisy

Chwasty poddusić na maśle, aż zmiękną. Odparować, aby farsz nie był wodnisty.Można rozdrobnić blenderem jeśli chcesz uzyskać puszysty krem – ja tak zrobiłam. Potem dodać pokrojoną zieloną cebulkę i fetę oraz śmietanę. Farsz wymieszać i doprawić do smaku.

żółtlica przepisy

Nakładać farsz na usmażone naleśniki, zawijać i podawać 🙂

W ten sam sposób możesz też przygotować farsz z pokrzywy, lebiody, botwinki i wielu innych roślin.

żółtlica gwiazdnica przepisy

 

tag: gwiazdnica żółtlica przepisy