Kategoria: Receptury

Najlepszy krem do rąk

Krem do rąk, z którego jestem dumna Dlaczego? Wiele nieudanych kremów musiało powstać, abym wreszcie mogła stworzyć ten, konkretny. Moje ręce zimą są suche, pękają przy kostkach palców. Łatwo zrobić mocno odżywczy, tłusty krem. Jednak zostawia on nieprzyjemnie śliski film na dłoniach, a gdy ten zniknie – dłonie wciąż są suche. A ten tytułowy robi z dłońmi zupełnie inaczej (przynajmniej moimi!). Nie zostawia filmu, ale od razu zmienia skórę na gładką i aksamitną, taką jak małego dziecka. Efekt ten utrzymuje się długo, nawet po umyciu rąk. Ja na tym kremie póki co zakończyłam eksperymentowanie w kremach do rąk – nie chcę nic więcej Co w tym kremie jest? Oczywiście jako baza – hydrolat borowinowy pół na pół z rumiankowym Oleje: kokosowy, z pestek brzoskwini, masło shea – odżywiają, natłuszczają Emulgator z oliwy z oliwek – łączy dwie fazy: wodną i tłuszczową Nawilżają: gliceryna, kwas hialuronowy, mleczko pszczele Alkohol cetylowy poprawia konsystencję (brzmi chemicznie, ale w rzeczywistości to dobry, nawilżający alkohol. Zimą młode gałązki drzew są pokryte woskowym nalotem – to właśnie cetylany) Substancje czynne: owoce jemioły ekstrahowane kwasem mlekowym – goją drobne ranki, działają ochronnie i powlekająco psianka słodkogórz – zawarte w niej saponiny zmiękczają, rozpulchniają skórę – jest miękka i lepiej przyjmuje substancje czynne kremu mleczko pszczele – odżywczy koktajl, wspaniała rzecz aloes – łagodzi, koi skórę mocznik w ilości 3% – w tym stężeniu nie jest żrący,...

Read More

Odżywczy krem borowinowy

Borowina – moje czarne złoto Miałam szczęście urodzić się tuż obok największych i najcenniejszych złóż borowiny w Europie środkowej. Dzisiaj mieszkam na drugim końcu Polski, ale mama przesyła mi pocztą czarne borowinowe złoto. Co to w ogóle jest borowina? To taki przedwieczny torf, który dojrzewał w specjalnych warunkach, by stać się leczniczym cudem. Jej właściwości są nie do przecenienia. Poprawia ukrwienie skóry, aktywuje wymianę materii w komórkach skóry, pobudza metabolizm komórek skóry, wzmaga procesy detoksykacji skóry, nawilża, poprawia warunki termiczne skóry, reguluje gospodarkę wodno-elektrolitową skóry. Działa przeciwbakteryjnie. Stymuluje układ odpornościowy skóry. Oczywiście to, czy tak dobroczynnie działa w kosmetykach...

Read More

Naturalny tusz do rzęs

Makijaż też może być naturalny 🙂 Na zdjęciu naturalny tusz do rzęs zrobiony z – oczywiście – naturalnych składników. Nie pogrubia, nie podkręca, nie zagęszcza, nie wyciąga naczyń ze zmywarki   Jak u większości blondynek, moje rzęsy są z natury prawie białe (brwi też!). W związku z tym, tusz jest nieodzowną częścią mojej codzienności. Tak wyglądają moje rzęsy po użyciu tytułowego, własnego tuszu.  Bazą jest hydrolat borowinowy, jest też gliceryt ze świetlika (to zioło bardzo dobre na oczy, warto poczytać o nim). Wosk pszczeli, wosk carnauba, olej jojoba, emulgator z oliwy z oliwek. Kolor pochodzi z pigmentu mineralnego. Jeszcze kojący d-pantenol, puder jedwabny i guma ksantanowa. I szczypta ekokonserwantu.     Zanim zaczniesz, koniecznie zaopatrz się w: Niezbędna jest waga jubilerska. To niesamowicie przydatny przyrząd! Jeśli masz zwykłą wagę kuchenną z dokładnością 1g, to koniecznie zaopatrz się w nową, z dokładnością do 0,01g. Gwarantuje Ci, że ją pokochasz! Przyda się do odmierzania precyzyjnych składników – np. bardzo małych ilości w kosmetykach kolorowych, albo tam gdzie trzeba zachować dużą dokładność (NaOH do mydeł). Ja mam taką: I jestem bardzo zadowolona, kosztowała razem z przesyłką kilkanaście złotych i świetnie się sprawdza. Przyda się do wszystkich kosmetyków, więc warto kupić. Ręczny mikserek, spieniacz do mleka – taki ze sprężynką. Do kremów baaardzo pomocny, ale przy robieniu tuszu już absolutnie niezbędny. To również koszt kilkunastu złotych, z przesyłką. Tak przykładowo wygląda: Modeli jest...

Read More

Lekki krem psiankowo-borowinowy

Jest lekki, nawilża bez przetłuszczenia. Zawartość ekstraktu z psianki słodkogórz to jego atut – 3% to już dużo, psianka ma bardzo silne działanie. Roślinę tę niełatwo wypatrzeć latem, jej liany owijają się wokół innych roślin na podmokłych, bagiennych terenach. Jesienią, gdy błyszczą jej krwistoczerwone owoce, jest znacznie łatwiej. Chociaż ma trochę nieprzyjemny, psi zapach (spokojnie, w kremach ginie), to uważam ją za jedną z ważniejszych roślin kosmetycznych i chętnie zapuszczam się po nią na bagna. A najczęściej w pracy, przy okazji innych „czynności służbowych” zrywam ją i wracam do domu z pełnymi kieszeniami psiankowych lian. Zawarte w niej saponiny...

Read More

Serum z pączków drzew

Zima na ogół nie kojarzy nam się ze zbiorem ziół ani darów lasu. Na próżno dziś szukać zielonych roślin i aromatycznych ziół. Apetyczne, czerwone owoce głogu i jarzębiny dawno pozasychały na krzakach. Czy mamy więc martwy sezon? Nic bardziej mylnego! Las częstuje nas swoim bogactwem także teraz. Dzisiaj dowiemy się, jak to wykorzystać dla naszego zdrowia i urody. Przyjrzyjmy się bliżej pączkom i żywicy drzew. Gemmoterapia z lasu Pączki drzew to materiał o niezwykłym potencjale. Gemmoterapia to bardzo stary dział fitoterapii, wykorzystujący do leczenia pączki ziół, drzew i krzewów. Cechą charakterystyczną jest tu użycie surowca składającego się z tkanki...

Read More

Manna z ziemi

To, co cenne, nie spada z nieba - ale wyrasta z ziemi. Obok Ciebie, tuż za rogiem. Szczęście i zdrowie możesz odnaleźć albo wyhodować. Pokażę Ci jak.

Facebook

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar

Reklama