Najlepszy krem do rąk

Krem do rąk, z którego jestem dumna Dlaczego? Wiele nieudanych kremów musiało powstać, abym wreszcie mogła stworzyć ten, konkretny. Moje ręce zimą są suche, pękają przy kostkach palców. Łatwo zrobić mocno odżywczy, tłusty krem. Jednak zostawia on nieprzyjemnie śliski film na dłoniach, a gdy ten zniknie – dłonie wciąż są suche. A ten tytułowy robi z dłońmi zupełnie inaczej (przynajmniej moimi!). Nie zostawia filmu, ale od razu zmienia skórę na gładką i aksamitną, taką jak małego dziecka. Efekt ten utrzymuje się długo, nawet po umyciu rąk. Ja na tym kremie póki co zakończyłam eksperymentowanie w kremach do rąk – nie chcę nic więcej Co w tym kremie jest? Oczywiście jako baza – hydrolat borowinowy pół na pół z rumiankowym Oleje: kokosowy, z pestek brzoskwini, masło shea – odżywiają, natłuszczają Emulgator z oliwy z oliwek – łączy dwie fazy: wodną i tłuszczową Nawilżają: gliceryna, kwas hialuronowy, mleczko pszczele Alkohol cetylowy poprawia konsystencję (brzmi chemicznie, ale w rzeczywistości to dobry, nawilżający alkohol. Zimą młode gałązki drzew są pokryte woskowym nalotem – to właśnie cetylany) Substancje czynne: owoce jemioły ekstrahowane kwasem mlekowym – goją drobne ranki, działają ochronnie i powlekająco psianka słodkogórz – zawarte w niej saponiny zmiękczają, rozpulchniają skórę – jest miękka i lepiej przyjmuje substancje czynne kremu mleczko pszczele – odżywczy koktajl, wspaniała rzecz aloes – łagodzi, koi skórę mocznik w ilości 3% – w tym stężeniu nie jest żrący,...

Read More